A na Litwie wyrywają kartki z gazet

A na Litwie wyrywają kartki z gazet

Z alkoholizmem trzeba stanowczo walczyć. Tak pomyślano ostatnio na Litwie. Ustawowo ograniczono godziny sprzedaży napojów wyskokowych (od 1 stycznia to 10-20, a w niedzielę 10-15). Natomiast kupić je mogą dopiero osoby powyżej 20, a nie 18 roku życia. No dobrze, ale co to ma wspólnego z mediami?

Cały projekt wiąże się także z całkowitym zakazem reklamy alkoholu. To już nie nasze podejście z późnymi godzinami, gdy taka reklama w telewizji może się pojawić. Tylko stanowcze powstrzymanie propagowania alkoholu (szczególnie, że jego sprzedaż ma być też zakazana na plażach, a imprezy masowe od 2020 mogą sponsorować tylko Ci od alkoholu niskoprocentowego). Największy problem w tym względzie dotknął jednak prasy.

Gazety lokalne bez problemy przystosowały się do nowego prawa. Ne mogą na swoich łamach dodawać reklam alkoholu. Zupełnie inaczej jest w przypadku periodyków zagranicznych. Te sprowadzane na Litwie przecież mają wykupione reklamy na innych rynkach i tak po prostu ich nie usuwają.

Oni nie, ale robi to za nich firma dystrybucji prasy. Ogólnie pracownicy siadają przed całym nakładem czasopisma i go przeglądają (co trochę trwa biorąc pod uwagę ponad 600 tytułów). Gdy znajdują reklamę alkoholu po prostu taką kartkę wyrywają! Ewentualnie zakleją lub retuszują, jeśli nie jest to całostronicowa reklama.

Pomysł rodem z cenzury, gdy po prostu usuwano pewne kartki z prasy, wygląda co najmniej dziwacznie, ale jest jedyną możliwością by nowe prawo było przestrzegane. Najciekawsze jest jednak to, że upując takie wybrakowane pismo możesz według innego prawa, domagać się odszkodowania. Co tylko potęguje ewentualne straty dystrybutorów.

Po nagłośnieniu całej sprawy w portalach społecznościowych, doszło do tego, że rząd dał dodatkowy czas zagranicznym wydawcom na dostosowanie się do tego prawa. Jednak nie poinformowano, jak długi to okres. A i tak można się spodziewać, że przygotowywanie oddzielnych wersji magazynów, tylko na Litwę, bez wielu reklam, może się nie opłacać.

Nowe prawo jest więc skomplikowane, ale stanowcze. Pewne rzeczy należy dostosować, ale sam pomysł idzie w dobrym kierunku. U nas od lat również mówi się o ograniczeniu reklam alkoholu, ale jeszcze żaden rząd się na to nie zdecydował. Może więc najwyższa pora, wziąć przykład z Litwy. Nie ten z wyrywaniem kartek w prasie, a z właściwą walką z alkoholizmem.