Od 2015 roku badanie oglądalności będzie dokładniejsze?

Znam wielu ludzi dla których badania oglądalności polskiej telewizji to fikcja. Nie mogą uwierzyć jak to możliwe, że o kontynuacji danego programu decyduje grupa jedynie 1700 gospodarstw domowych z telemetrami (dzięki której dowiadujemy się, że daną audycję oglądało 1,4 mln Polaków, a coś innego 3,6). Nie przekonuje ich nawet to, że badani są wybierani według cech raportu Głównego Urzędu Statystycznego.

Dlatego aby zadowolić niedowiarków Nielsen od nowego roku postanowił dokonać dwie istotne zmiany, które mogą mieć spory wpływ na wyniki oglądalności stacji telewizyjnych.

Po pierwsze grupa gospodarstw domowych zostanie powiększona do 2000 (co jest istotne biorąc pod uwagę, że reprezentatywne na całą Polskę badania muszą mieć co najmniej 1000 ankietowanych). Dodatkowe 300 domów nie musi przecież oglądać tego co inni badani (i zmniejszą w pewnym stopniu problem skrajnych przypadki zbyt małej i zbyt dużej widowni). Co więcej dotychczas co roku zmieniano 255 gospodarstw (aby podkreślić uczciwość rankingów oglądalności). A to tylko pokazuje jak poważna jest to zmiana.

Po drugie liczeni będą również widzowie telewizji w Internecie. Na razie będzie to około 170-200 gospodarstw domowych korzystających z wideo w sieci. Jednak ta zmiana rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Zastanawiające jest to z jakich usług będą korzystały wybrane rodziny. Czy będzie to tradycyjna telewizja, serwisy VoD, czy wszystko po trochu? Ba czy korzystać będą z legalnych stron, czy może pirackiego streamingu? (na co raczej szanująca się instytucja by nie pozwoliła). No i czy tak mała grupa cokolwiek ciekawego nam powie o nawykach Polaków w oglądaniu programów przez Internet?

Śmiem wątpić. Przede wszystkim dlatego, że trzeba będzie dzielić wyniki oglądalności na te z teleodbiornika i innych urządzeń (bardziej mobilnych). Nie miałoby bowiem sensu dodawanie widowni np. „Barw Szczęścia” z wypożyczalni TVP (określonego odcinka) z datą jego premiery w telewizji. Jest to zwyczajnie zbyt skomplikowane.

I tak zamiast jednej oglądalności będziemy mieli teraz kilka (bo już od lutego nieoficjalnie liczona jest także oglądalność programów z przesunięciem czasowym PVR). Tym samym pojawi się teraz reprezentatywny wynik tradycyjnych telewidzów i niereprezentatywny telewidzów w sieci. Tylko po co, skoro i tak każdego reklamodawcę interesować będzie ten pierwszy wynik, a w przypadku Internetu pozna pogłębione statystyki wejść, które będą dla niego bardziej wiarygodne przed wydaniem swoich pieniędzy. Czyli na razie pierwsza zmiana na tak, a druga na razie na nie (chyba, że w celach eksperymentu).