Przegraliśmy Eurowizję?

Przegraliśmy Eurowizję?

Jeśli wierzyć firmom bukmacherskim jeszcze do wczoraj do godziny mniej więcej 22:50 Polska była po raz pierwszy faworytem do wygrania całego konkursu piosenki Eurowizja 2016. Wszystko zmieniło jednak ogłoszenie wyników krajowych preselekcji. W demokratycznym głosowaniu SMS naród postawił bowiem nie na faworytkę Europy Margaret, a Michała Szpaka z balladą „Color of your life”. Tylko warto się zastanowić czy rzeczywiście choć przez sekundę można było wierzyć w zwycięstwo naszego kraju na tym prestiżowym, choć czasem wyśmiewanym festiwalu?

Szczerze nawet z żywym i nowoczesnym „Cool me down” oraz poparciem Internautów z różnych zakątków świata, sam w to wątpiłem. Przede wszystkim dlatego, że trudno uwierzyć w to, iż nawet właściwa piosenka zmieni podejście mieszkańców krajów uczestniczących w Eurowizji do nas. Pewnie zauważyliście, że pewne decyzje poszczególnych państw w ostatecznym głosowaniu są przewidywalne. Wybiera się sąsiadów, przyjaciół i nie ma tu znaczenia nawet tłumaczenie o wspólnym rdzeniu kulturowym i podobnych gustach muzycznych np. Skandynawów, Bałkanów, czy byłych krajów socjalistycznych. Nie zmieni tego także zapewne metamorfoza w ogłaszaniu wyników w tym roku (kto wygrał dowiemy się dopiero pod koniec show).

Druga kwestia to oczywiście jurorzy. To oni w wielu krajach mają 50% głosu i to oni oceniają poszczególne utwory nie podczas koncertów finałowych, ale dzień wcześniej podczas prób generalnych oglądanych przez nielicznych (widziałem próby z 2015 roku więc wiem np. że Monika Kuszyńska wypadła na nich gorzej niż we właściwym występie, co ewidentnie przełożyło się na zaniżone noty ekspertów). Już na zawsze zostanie zagadką czy podczas Eurowizji 2016 Margaret zyskałaby uznanie w oczach zagranicznych jurorów. Jednak warto zauważyć dość średnią prezentację omawianego utworu na żywo w trakcie preselekcji (nie tylko w kwestii wokalnej, ale i ogólnej oprawy, w której nawet stroje nie były spójne). No i coś równie ważnego ile z zagranicznych ekspertów muzycznych wysoko oceniłoby kompozycję, w której ta sama fraza pada 265razy!

Wróćmy jednak jeszcze do wyboru polskich widzów. Zwycięstwo Michała Szpaka również można racjonalnie wytłumaczyć, odkładając na bok kwestie najlepszego głosu i zgrabnej kompozycji (podobno trochę staromodnej). W całej stawce był jednym mężczyzną (nie licząc panów z zespołu Taraka), więc zdobył głosy wielu pań (korzystając z żeńskiego pojedynku Margaret – Edyta Górniak, które SMS-ami prawie się podzieliły po połowie), a głosowania SMS są jego specjalnością (patrz X-Factor i zeszłoroczne Opole). Ponad tym wszystkim była jeszcze jedna niedoceniana sprawa. Margaret jest piosenkarką o wiele bardziej wielbioną przez Internet, a Internauci (szczególnie ci młodzi) nie przywykli do wydawania 3,69 zł za oddanie swojego głosu. Myśleli więc, że i tak ich faworytka wygra (zapominając o głosach starszych telewidzów), a teraz lamentują, jakby potwierdzając tą tezę przy organizacji Internetowych petycji o ostateczne wysłanie na Eurowizję „Cool me down”.

Poza tym od wczoraj w Internecie nie brak negatywnych opinii ludzi z zagranicy. Głównie o tym, że Polska straciła swoją jedyną szansę na zwycięstwo w konkursie. Również wśród nich istnieje petycja o wykluczeniu naszego kraju z Eurowizji ze względu na tak zaskakujący wybór. Przyznacie jednak, że to już trochę śmieszne biorąc pod uwagę opinie wielu rodaków wręcz zachwyconych ewentualną możliwością ponownego wypisania się z tego festiwalu. Poza tym od kiedy mamy głosować „poprawnie”. tak jak chce reszta Europy (na piosenkę, a nie na wykonanie na żywo).

Koniec końców w maju reprezentować nas będzie Michał Szpak i należy mu jedynie kibicować. Wygrać owszem nie wygramy, ale przecież i tak nie mieliśmy takiego zamiaru (jeszcze półtora miesiąca temu miało nie być preselekcji, a Telewizja Polska miała z góry mianować jednego artystę, mogła to być przecież Margaret). Natomiast teraz czytając różne komentarze dochodzę do pytania, od kiedy Polacy aż tak tłumnie interesują się Eurowizją? I gdzie większość z nich była w latach 2012-2013 gdy Eurowizji nawet nie transmitowano w polskiej telewizji?