Sposób na omijanie reklam w telewizji

Sposób na omijanie reklam w telewizji

Największe ogólnopolskie stacje telewizyjne gromadzą przed ekranami miliony Polaków. Prawie każdy z nich ma swoje ulubione programy i pomimo wielu różnic ich dzielących (m.in. wieku, płci, miejsca zamieszkania, czy wyznawanego światopoglądu) większość wspólnie denerwuje się głównie w tym samym momencie. Gdy widzą planszę zapowiadającą reklamy, która przerywa coś w co już zdążyli się wciągnąć.

Z sondażu CBOS z 2011 roku wynikało, że 86% ankietowanych generalnie nie lubi reklam. To jednak nic bo mieliśmy jeszcze 80% znudzonych reklamą, 73% zniechęconych i 63% dotkniętych dezinformacją. Jak to przekładało się na telewizję? 38% badanych decydowało się na zmianę kanału podczas emisji spotów, a 20% ostentacyjnie wychodziło z pokoju, w którym grał telewizor.

Ominąć reklamy (przynajmniej w przypadku telewizji) nie jest jednak tak łatwo. Idealnym rozwiązaniem dla wielu jest nagrywanie programu w trybie rzeczywistym i oglądanie go o innej porze przewijając wszystkie przerwy w jego emisji. To jednak również bywa problematyczne. Bo nie dość, że należy posiadać sprzęt (nagrywarka, dysk, czy karta telewizyjna do komputera), to jeszcze trzeba robić wszystko by nie dowiedzieć się o rezultacie programu reality show, czy zakończeniu nowego odcinka serialu, przed obejrzeniem nagranej przez siebie powtórki (swoją drogą warto dodać, że w Ameryce istnieje np. konkurs na to kto dłużej będzie żył w niewiedzy i uchroni się przed informacją o wyniku finału Super Bowl).

A jakby tak zaplanować swój czas przed telewizorem dokładnie tak by ominąć reklamy? Teoretycznie jest to możliwe, a z pomocą w tej sprawie, przynajmniej w pewnym zakresie, przychodzą nam biura reklamy największych stacji telewizyjnych. Wystarczy bowiem udać się na ich strony Internetowe by trafić na cennik reklam. To tam w tabelach Excela znajdziemy dokładne dane na temat tego o której godzinie każdego dnia natrafimy na spoty.

Chcecie przykład? W ciągu dzisiejszego „Must be the music” na Polsacie czeka nas aż 5 przerw reklamowych. Pierwsza równo o 20, a następnie 20:35, 20:45 (odstęp związany tradycyjnie z autopromocją), 21:35 i 21:45. Niby więc nie mamy dokładnego końca zakończenia emisji spotów, ale zawsze łatwiej rozpoznać dłuższą przerwę, biorąc pod uwagę to, że legalnie na godzinę telewizyjną przypada 12 minut typowych reklam.

Denerwuje was sytuacja gdy kilka stacji telewizyjnych o tej samej porze pokazuje reklamy. To też można w podobny sposób sprawdzić. Zostańmy przy dzisiejszej niedzieli. O tej samej porze TVN pokazuje program „Masterchef junior”. Tutaj przerwy czekają nas o 20:10, 20:38 i 20:43 (czyli już widać, że wtedy gdy Polsat), 21:08 i 21:13 oraz 21:26 (przed emisją filmu „Kiler”, którego pierwsza z czterech przerw nastąpi o 21:55).

Jeszcze dokładniejsza jest Telewizja Polska. W końcu ona nie może przerywać swoich programów reklamami, a spoty obecne są dopiero pomiędzy poszczególnymi pozycjami w ramówce. Jednak często opisane przez TVP programy mają krótszy czas trwania niż wskazuje na to program telewizyjny. Tu z pomocą przychodzi udostępniona przez biuro reklamy ramówka (w której dokładnie dowiadujemy się ile minut trwa każdy z jej elementów) i później dopiero cennik z godzinami przerw reklamowych. Czyli po „Wiadomościach” reklamy będą dziś o 19:56 i o 20:00 jeszcze przed „Sportem”. Zaś potem przed „Pogodą” (20:12), po niej (20:19), przed serialem „Bodo” (20:24) i po (21:21) i przed filmem „Jak ona to robi?” (21:27). W tym samym czasie na Dwójce reklamy czekają nas również o 19:56 i 20:00 oraz 20:03 i po filmie „Mumia” 22:09.

Jeśli takie analityczne podejście do reklam telewizyjnych wam się podoba, to proszę bardzo wystarczy tylko wszystko sprawdzić, rozpisać i trzymać się dokładnie zegarka (i to najlepiej dostrojonego do przerw ze spotami). Większość jednak na pewno będzie wolała nadal denerwować się podczas reklam i nie robić nic w kierunku by to się zmieniło.

P.S. W razie potrzeby mogę robić taki przewodnik również na inne dni.