To już dziś. Wielki finał konkursu Eurowizja 2016 na żywo od godziny 21. Choć uczciwie szans na zwycięstwo jak prawie zawsze, nie mamy, to tym razem czeka nas wyjątkowo emocjonujące show. Stawka jest bowiem tak wyrównana, że w zasadzie nikt nie może czuć się faworytem (nawet lider u bukmacherów, czyli Rosja). Do tego dochodzi prawdziwa rewelacja, która ma zwiększyć oglądalność tegorocznej edycji i przekonać osoby, które nigdy tego telewizyjnego fenomenu nie widzieli. To oczywiście występ wielkiej gwiazdy z ameryki. Piosenkarza Justina Timberlake.
Zajmijmy się jednak rywalizacją konkursową. O tytuł w tym roku powalczą piosenki z 26 krajów. Głosy przyznawać będą jednak jurorzy (z technicznego punktu widzenia już to zrobili wczoraj podczas próby generalnej) i widzowie z 42 państw. Duże emocje gwarantują jednak zmiany w systemie prezentacji wyników i tegoroczne niespodzianki z półfinałów.
Nagle okazało się bowiem, że nie ma krajów niezwyciężonych (np. pierwsze odpadnięcie Grecji i Bośni i Hercegowiny), a głosowanie na sąsiadów może powoli być mitem. Całą Skandynawię w finale reprezentować będzie jedynie gospodarz, Szwecja. Blok jugosłowiański należeć będzie pewnie do Serbii i Chorwacji, ale w obu przypadkach wygląda na to, że mamy sporo punktów, których los jest wyjątkowo nieprzewidywalny. Czy Skandynawia powierzy następną edycję faworytom z Rosji? To wyjątkowo trudne pytanie biorąc pod uwagę zeszłoroczne wyniki głosowania.
Jeśli chodzi o system głosowanie to ten jest wreszcie wyjątkowo przejrzysty i wreszcie skończy się z pokonkursowym analizowaniem jak to sędziowie źle ocenili np. nasz kraj w stosunku do telefonów i sms-ów od widzów (przykład Donatan i Cleo z ogromnym wsparciem rodaków w Wielkiej Brytanii, co nie zapewniło im nawet jednego punktu z Wysp).
Pierwsza część to ujawnienie głosów właśnie od jurorów (nie będą one od razu sumowane z opiniami widzów). Wyniki głosowania telewidzów pojawiać się będą w dalszej części i to w taki sposób, że najpierw przyznawane będą państwom, które w ogólnym rozrachunku znajdą się na ostatnich miejscach. Pomysł sprawia, że w końcówce nadal mamy co najmniej cztery państwa z dużymi szansami na zwycięstwo, a ekran jest specjalnie dzielony by widz mógł zobaczyć reakcje wykonawców.
Faworyci? To jak już wspominałem Rosja ze świetnie przygotowanymi efektami specjalnymi (podobne podejście jak zeszłoroczna zwycięska Szwecja) oraz Australia, która po występie w półfinale przez moment przekonała do siebie 4 duże firmy bukmacherskie (było więc 4 do 6 jeśli chodzi o szanse na zwycięstwo). Namieszać powinna Ukraina (jeśli wygra Rosja to w konkursie za rok się nie pojawi) i Francja. Natomiast najlepszą pozycję wyjściową ma Armenia występująca jako ostatnia (to też może zwiększyć szanse tej piosenki).
My u bukmacherów stoimy co by nie powiedzieć słabo. W tej chwili możemy liczyć na miejsce 19, ale do tego zbyt bym się nie przywiązywał. Zupełnie inne są bowiem statystyki tego ile osób realnie postawiło pieniądze na poszczególne państwa. Tu jesteśmy już w pierwszej piątce (ciekawe czy to nie przez wielu Polaków liczących na niezły zysk po dobrych kursach). Jednak ze względu na to, że ogólnie zawsze się mówi, iż w Europie wiele krajów nie pała do nas wielkim entuzjazmem każdy wynik powyżej 15 będzie bardzo dobry. Jak będzie w rzeczywistości? Włączmy telewizor i oglądajmy, bo będzie się działo.

