Moralni zwycięzcy Eurowizji

Moralni zwycięzcy Eurowizji

Oszustwo, skandal, chamstwo, ustawka. Po prostu brakuje słów po tym co wczoraj zobaczyliśmy podczas Konkursu Piosenki Eurowizja 2016. Polska wśród jurorów zajęła 25 miejsce (na 26 rywalizujących krajów) z zaledwie 7 punktami. Jednak tym razem prezentowano oddzielnie też głosy telewidzów z prawie całego świata (w końcu była i Australia) i tutaj zajęliśmy niesamowicie wysoką 3 pozycję (222 punkty, czyli blisko 32 razy więcej!), co łącznie złożyło się na miejsce 8. Jak to możliwe?

Dosłownie w około godzinę nasz dumny kraj rozniósł w pył cały system głosowanie w tak szanowanym konkursie piosenki. Pokazał, że dodanie jurorów było najgorszą decyzją w historii Eurowizji oraz zadał kłam twierdzeniom, że nikt nas nie lubi (no może poza potencjalnymi znawcami muzyki).

To właśnie jurorzy okazali się być największym problemem tegorocznego konkursu. Dzięki zupełnie innej prezentacji wyników ludzie na całym świecie zobaczyli jak wiele zależeć może nie od tysięcy, czy milionów, a od przeważnie 5 reprezentantów danego kraju. Reprezentantów, którzy właśnie zamiast na muzykę, patrzą na koligacje rodzinne (półfinałowy skandal z Rosją głosującą na Armenię, bo pani w ekipie ma męża Ormianina, za co zresztą została wykluczona), albo chcą zadowolić sąsiadów (choć są i uczciwi, których często nie zauważamy) lub przynajmniej trochę sugerują się kursami bukmacherów.

Warto nadmienić, że jurorzy w całości decydowali aż do 1997 roku. Zaś w 2009 roku wprowadzano zasadę dzielącą wyniki pół na pół (po to by to nie tylko Ci nie znający się na muzyce i głosujący na sąsiadów widzowie wręczali kryształowy mikrofon). My natomiast już raz odczuliśmy niesprawiedliwość tego systemu. Dwa lata temu Donatan i Cleo skończyli konkurs na 14 miejscu, choć z głosów telewidzów wynikało, że należała im się 5 pozycja!

Wróćmy jednak do wyników. Jurorzy z 42 krajów decydowali na podstawie piątkowej próby generalnej finału. Łącznie Michał Szpak otrzymał głosy tylko od czterech państw. Najwięcej bo trzy punkty przyznał mu panel z Litwy (uznając jego piosenkę za 7 najlepszą w konkursie). Dwa punkty przyznał nam Azerbejdżan, a po jednym Czarnogóra i Norwegia. Za co serdecznie im dziękujemy.

Mimo tak słabego wyniku i przedostatniej pozycji, na koniec doszło do łączenia głosów od widzów z tymi jurorskimi. Po kolei podawano kraje, które zdobyły od najmniejszej, do największej liczby głosów i to właśnie od tego momentu m.in. moja twarz zaczęła się radować. Kulminacją tego niesamowitego finału była chwila prezentacji czterech krajów, które nadal mają potencjalną szansę na zwycięstwo w całym konkursie. Na ekranie pojawił się bowiem Michał Szpak, a prowadzący Mans Zelmerlow z lekkim niedowierzaniem wypowiedział Poland.

eur3

Nic dziwnego w tamtym momencie byliśmy na ostatniej pozycji mając aż o 313 punktów mniej od Australii (którą na przekór wszystkiemu w głosach widzów również pokonaliśmy), 204 od Ukrainy i 123 od Rosji! Jednak do naszego skromnego konta dodano ostatecznie 222 punkty, co pozwoliło na przejście w tabeli konkursowej od zera do bohatera. Istna historia kopciuszka, która w oglądającej Eurowizję po raz pierwszy Ameryce na pewno się spodoba.

Szkoda na pewno pieniędzy ludzi wysyłających SMS-y i dzwoniących (skoro ich głos jest tak mało ważny). Wystarczy bowiem krótki rzut oka na szczegółowe wyniki. Wygraliśmy głosowanie w Austrii (według jurorów zasługiwaliśmy na przedostatnią pozycję) i Belgii (19 miejsce u ekspertów). Na drugą pozycję zasługiwaliśmy według Niemców, Islandii (z najbardziej podzielonymi jurorami przyznającymi nam 4, 6, 16, 20 i 23 pozycję co złożyło się na 12 miejsce), Irlandii, Włochów, Norwegów i Szwedów. Zaś podium przyznali nam jeszcze Węgrzy i Ukraińcy. Ogólnie nie otrzymaliśmy punktów od widzów w zaledwie 5 państwach.

eur6

Teraz na pewno pojawią się głosy, że to przecież nieważny konkurs, z którego powinniśmy jak najszybciej się wypisać (skoro tak nas w nim oszukują). Ja jednak jestem innego zdania. Właśnie pokazaliśmy, że potrafimy i mamy szansę w przyszłości wreszcie wygrać Eurowizję. Być może dzięki nam zmieni się cały system głosowania (czemu nie np. 25% od jurorów, a 75% od widzów) i postrzeganie naszego kraju wśród jurorów muzycznych. No i jesteśmy moralnymi zwycięzcami, którzy na tym całym zamieszaniu mogą tylko zyskać, będąc witani w przyszłym roku na Ukrainie jako bohaterowie.