No i stało się. Na polski oddział Canal+ spadła krytyka, bo już drugi tydzień z rzędu kibice nie mogą zobaczyć spotkań ligi angielskiej rozgrywanych w soboty o godzinie 16. Krytyka mimo wszystko niezasłużona co potwierdza tylko komunikat tego nadawcy w tej sprawie.
Całość rozbija się o najstarszą i najdziwniejszą zasadę w brytyjskiej telewizji. Od 1960 roku w związku z jej wprowadzeniem stacje sportowe nie mogą transmitować sobotnich spotkań piłkarskich rozgrywanych w godzinach 14:45 – 17:15 (u nas to godziny 15:45 – 18:15). Miało to na celu zwiększyć widownię na stadionach i zagwarantowanie, że tylko prawdziwi kibice takie mecze ze słynnego „3pm kick off” zobaczą.
Oczywiście cała zasada jest anachroniczna i potwierdzają to częste problemy z dostępem do spotkań rozgrywanych również z zagranicą. Kiedyś pisałem już o tym, że w Sky Sport nie można było zobaczyć początku hiszpańskiego klasyka Real – Barcelona (był tylko komentator opisujący to czego widzowie nie widzą). Teraz ma być jednak jeszcze gorzej, bo całe te najbliższe spotkanie ma nie być transmitowane w Wielkiej Brytanii.
Co w praktyce powoduje więc ta zasada? Jej coraz częstsze nielegalne łamanie. Również przez puby, które przecież utrzymują się często z kibiców chcących się napić i świętować sukces swojego zespołu. Aby więc zobaczyć mecze sobotnie z godziny 15 (naszej 16) Brytyjczycy stosują różne metody. Włącznie z wykupywaniem kart do odbioru zagranicznych platform satelitarnych mogących pokazywać te zakazane spotkania.
No i tu jest problem polskiego Canal+. Być może przez większą obecność polskich imigrantów w Wielkiej Brytanii, a może też stosunkowo niskie ceny w porównaniu z abonamentami z innych krajów, doszło do procederu odbierania spotkań Premier League za pośrednictwem rodzimej platformy.
Oczywiście właściciel praw autorskich na to zareagował i nakazał wstrzymać transmisje meczów właśnie o tej porze w Canal+. Zresztą nie jest to nic nowego, bo wcześniej taka kara dotknęła chociażby arabski BeIn Sports, czy skandynawski Viasat.
Jak tam sobie z tym poradzono? Z jednej strony przeniesiono się na satelity trudne w odbiorze w Wielkiej Brytanii (w naszym wypadku to wykluczone, bo spowodowałoby problem z odbiorem w Polsce). Z drugiej postanowiono, że mecze o 16 widzowie lokalni otrzymali jako transmisję Internetową tylko dla abonentów (to już bliższe możliwości naszego Canal+). Tylko czy oglądanie w Internecie nie za bardzo komplikuje sytuację zwykłym abonentom?
Oczywiście. Więc Canal+ szuka sposobu wyjścia z tego impasu. Chce rozmawiać o większej ilości spotkań rozgrywanych o innej porze (tak aby respektować umowę właśnie co do ilości transmisji). Może się zdarzyć tak, że po jakimś czasie gdy meczów o 16 w sobotę nie będzie w ramówce nielegalne próby odbioru w Wielkiej Brytanii się skończą i transmisje powrócą. Jednak powiedzmy sobie szczerze. Cała zasada jest dziwna i nie odpowiada obecnym czasom. Natomiast istnieją wciąż kanały zagraniczne, które o tej samej porze spotkania pokazują za darmo, tylko w gorszej jakości i to jest chyba w tym wszystkim najdziwniejsze.

