Nad czym jeszcze głosować na Facebooku?

Nad czym jeszcze głosować na Facebooku?

Portale społecznościowe potrafią raz na jakiś czas zadziwić. Od lat wiadomo, że każdej marce, czy też każdemu profilowi zależy na jak największym zaangażowaniu fanów. Nie tak dawno z pomocą w tym przyszła jedna z nowszych funkcji Facebooka, która najwidoczniej zmierza nie w tym kierunku, w którym powinna.

Mowa oczywiście o niezwykle popularnym głosowaniu na żywo. Przeważnie zasada jest prosta. Na profilu transmitowany jest jakiś obraz (najczęściej w stylu kawa, czy herbata), a fani przy użyciu „lików”, Facebookowych emotikonów, czy „hasztagów” oddają swój głos. Oczywiście wszystko zliczamy w trybie rzeczywistym, a taka rywalizacja różnych obozów sprawia, że zaangażujemy się chętniej niż pod zwykłym postem.

W gruncie rzeczy nie jest to więc nic złego, jeśli przeprowadzi się wszystko we właściwy sposób. No bo np. taki Onet postanowił wykorzystać głosowanie na żywo w zupełnie absurdalny sposób.

Wczoraj dotarła do wszystkich bardzo smutna wiadomość. Zmarł Bohdan Smoleń, który niewątpliwie był legendą polskiego kabaretu (nawet jeśli młodsi kojarzą go tylko z roli listonosza Edzia w „Świat według Kiepskich”). Jak to bywa w takich momentach większość komentarzy to kondolencje składane przez Internautów. Co przynajmniej jest jeszcze naturalne.

Onet poszedł jednak znacznie dalej. Tak. Uruchomił głosowanie live, będące swoistą księgą kondolencyjną Bohdana Smolenia. Było więc czarno białe zdjęcie aktora, żałobna muzyka w tle i badanie reakcji Internautów. Na szczęście po interwencji niektórych użytkowników Facebooka, głosowanie przerwano i jednak uznano za niestosowne.

Warto zastanowić się nad tym jak można wpaść na pomysł połączenia dość trywialnej funkcji, wykorzystywanej w zupełnie innym bardziej zabawnym kontekście, jako pomysłu na oddanie hołdu artyście? Być może po prostu jesteśmy testowani. Taki Onet chce nie tylko wzbudzić sensację, ale i sprawdzić jak daleko można przesunąć granice przyzwoitości.

Jeśli bowiem nie byłoby żadnych głosów sprzeciwu, tylko masowe wstawianie np. serduszek, to już po każdej śmierci kogoś znanego, mielibyśmy głosowanie live. A tak przynajmniej na trochę ten pomysł upadnie. I dobrze, bo szczególnie dla rodziny to moment wyjątkowej żałoby, której nie należałoby psuć dla zwiększenia zasięgów Facebookowego profilu, czy większej ilości wejść na jakąkolwiek stronę.