Z mojego bloga znacie już wiele kontrowersyjnych reality show z całego świata. Jednak najwidoczniej tę listę trzeba stale uaktualniać. Już niedługo w Rosji ruszy coś, co być może przebije wszystkie dotychczas emitowane programy. Przygotujcie się na walkę o życie bez jakichkolwiek zasad.
„Game 2 Winter” ruszy 1 lipca 2017 roku, a na razie trwa zbieranie 30 śmiałków, którzy zechcą spędzić aż dziewięć miesięcy na Syberii. Producenci jednak już teraz podgrzewają atmosferę mówiąc o 900 hektarach (naszpikowanych 2 tysiącami kamer), na których rozgrywać się będzie walka o przetrwanie z głodem, własnymi słabościami, innymi uczestnikami, czy niebezpiecznymi zwierzętami.
Format od początku ma być międzynarodowy. Ponieważ transmisje 24 godziny na dobę będą tłumaczona w sześciu językach (w tym chiński, arabski, czy angielski). Producenci liczą więc na światowy sukces. W końcu kto nie chciałby oglądać kradzieży, morderstw i gwałtów!
Tak dobrze słyszycie. Dokładnie tak ma teoretycznie wyglądać ten program. Wszystkie chwyty dozwolone, choć żeby nikt się nie czepiał istnieje formułka, że jesteśmy na terenie Federacji Rosyjskiej, więc za czyny niezgodne z prawem, uczestnicy będą jednak później karani. Poza tym dla pewności pozostaje jeszcze formularz uczestnictwa, który ubezpiecza producentów od jakichkolwiek roszczeń w wyniku np. śmierci.
Kto byłby więc na tyle zdesperowany by wziąć udział w tych współczesnych Igrzyskach Śmierci? Pewnie Ci, którzy chcą się sprawdzić w ekstremalnych warunkach, ale przede wszystkim szukający sławy i pieniędzy. A tych nie zabraknie, bo dla zwycięzcy przygotowano 100 milionów rubli (około 1,65 mln dolarów).
Na początek trzeba jednak w siebie zainwestować. Jeśli macie więc więcej niż 18 lat i zapłacicie 165 tysięcy dolarów, możecie zacząć walkę o swoje życie przed kamerami (choć trwa również bezpłatna selekcja zgłoszeń Internetowych). Spokojnie, nie martwcie się, najpierw będzie jeszcze szkolenie służb specjalnych przygotowujące do niesprzyjających warunków.
Co jeśli jednak coś złego będzie się działo? Dla pozorów przygotowano ekipę medyczną. Ta przyleci helikopterem na miejsce zdarzenia, ale prawdopodobnie najwcześniej po pół godzinie od zdarzenia (co nie trzeba mówić, że może być czasem niewystarczającym). Poza tym wezwanie medyków oznaczać będzie wykluczenie uczestnika z całego show i brak szans na zwycięstwo.
Całość brzmi więc niesamowicie ciekawie z perspektywy postronnego widza, wyzbytego emocji. Jednak otwarte pozostaje pytanie ilu chętnych znajdzie się, by przez dłuższy czas oglądać taką grę o życie? A wpływ widzów na rezultaty może być spory. W końcu to oni decydują czy przekazać pieniądze na przedmiot wymarzony przez ich ulubionego uczestnika (noże będą już w zestawie startowym).
Szczerze mówiąc od lat przekraczane są granice w programach reality show i choć na prawdziwy turniej śmierci długo czekaliśmy, to trudno wyobrazić sobie co będzie później. Przecież widzowie też mogą mieć podejście, że nie chcą oglądać więcej podobnych programów, bo to już było i się ograło. Tyle, że możliwości nadal są nieskończone. W końcu można łączyć dotychczas znane produkcje. Tylko strach pomyśleć jak to się skończy? Walkami niepełnosprawnych na pustyni?

