Super Polsat nie tylko sprawił kłopot dla fanów sportu w naziemnej telewizji cyfrowej (zastępując Polsat Sport News na drugim multipleksie). Powstanie nowej stacji Polsatu najmocniej odczuł bowiem TV Puls. Tak oto z dnia na dzień popularny kanał ogólnopolski spadł z pozycji 84 na 157, na liście abonentów Cyfrowego Polsatu.
Całość rozważań na ten temat powinno się zacząć od tego jak niewłaściwe jest narzucanie osobom, które płacą za ofertę telewizyjną, gotowej listy. Operator decydując jaki kanał umieścić na, której pozycji ręcznie może przecież regulować, która stacja ma u niego większą oglądalność. No, a jeśli jest jeszcze nadawcą kilku programów, zawsze te swoje wesprze wyższymi i łatwiejszymi do zapamiętania numerkami.
Zgodnie z zasadą ja płacę i wymagam, abonenci powinni mieć możliwość pełnego dostosowanie listy do swoich potrzeb (tak żeby te ich ulubione kanały znalazły się na wyższych pozycjach). Nie zawsze tak jednak jest, a nawet gdy mamy możliwość dodania do ulubionych to rzadziej z tego korzystamy, bo nie chcemy się bawić w ustawianie, skoro już ktoś zrobił to za nas.
Oburzenie się władz Pulsu jest więc po części zrozumiałe. Cyfrowy Polsat jest największą platformą satelitarną w naszym kraju (z największą ilością abonentów). Ci abonenci zapewne przyzwyczaili się, że wciskając 84 zobaczą Puls, a tu nagle muszą szukać tej stacji gdzieś dalej i być może nawet zrezygnują z jej oglądania (gdyż znajdą coś ciekawsze na innym kanale).
Choć z drugiej strony mamy właśnie pozycję siły. Największa platforma nie musi tłumaczyć się ze swojej decyzji (ba w komunikacie będącym odpowiedzią na zarzuty Pulsu wskazuje głównie na nowo dodane kanały). Wszystko zależy przecież od umowy jaką Puls podpisał z Cyfrowym Polsatem. A w tej nie było ustalonego numeru, na którym ta stacja musi się znajdować.
Smaczku całej sprawie dodaje to, że w CP nadal nie ma Pulsu2, Puls nie zdecydował się na reklamy z ramienia Polsat Media, a teraz szykuje kroki prawne, no i musi znajdować się na tej platformie, bo jest tzw. kanałem „must carry” (jedną ze stacji, które przed przejściem na nadawanie cyfrowe prowadziła emisje z nadajników naziemnych).
Cała sprawa pokazuje tylko jak ważne jest posiadanie własnego dekodera, a nie tego od platformy satelitarnej, lub większych umiejętności technicznych (lub rodziny, znajomych którzy to za nas ustawią). I jak tu mamy mówić o kanałach a’la carte (płacenie za poszczególne stacje, a nie za pakiety), jeśli nadal tkwimy w czasach narzucania z góry numeracji kanałów.

