„Rolnik szuka żony” to program, o którym w naszym kraju słyszeli chyba wszyscy (nawet jeśli go nie oglądali). Perypetie miłosne rolników z ostatniej serii śledziło średnio 4,64 mln widzów, co jest wynikiem wręcz niesamowitym jak na program, bądź co bądź matrymonialny. Ciekawsze jest jednak to, że przeważnie nie pary okazują się jego gwiazdami.
„Rolnik szuka żony” okazał się dla niektórych uczestników wręcz trampoliną do sławy. Choć trochę to smutne, że nie wszyscy biorą w tym programie udział by znaleźć miłość, to i tak widzowie są tym nie zrażeni i darzą rolników sympatią.
Myśląc o największej gwieździe programu skojarzenie może być tylko jedno. To Adam Kraśko. Ten Pan trochę przy tuszy z pierwszej edycji „Rolnik szuka żony”. Drugiej połówki nie znalazł, ale miał (i wydaje mu się, że wciąż ma) swoje pięć minut. W pamięci mamy jego udział w show, w którym gwiazdy skakały do wody, a przecież wszystko zaczęło się od muzyki disco-polo i jego występów z autorskimi piosenkami (które zresztą lekko reklamował już w trakcie szukania żony).
Ostatnio jednak zaczęło być już trochę cicho wokół Pana Adama. Dlatego postanowił przypomnieć się szerszej publiczności, publikując cennik usług, które może wykonać dla osób wciąż pamiętających jego personę.
I tak za 4 tysiące złotych rolnik może pojawić się na waszym weselu (będzie się bawić z gośćmi, zaśpiewa 5 piosenek, pokaże rower Wigry, załatwi tancerki, rzuci muszką i wiankiem oraz nagra pozdrowienia). Na taką samą kwotę ustalił obecność na wieczorze panieńskim, czy gotowanie wraz z nim. Trochę taniej bo na 3 tysiące wycenił bycie gościem specjalnym na imprezach i wideo-reportaż na profilu Rolnik wie co dobre. Poza tym mamy jeszcze pełny koncert za 5 tysięcy i kwotę do negocjacji jeśli chodzi o obecność Adama wraz z innymi uczestnikami programu TVP.
No cóż. Nie mi oceniać takie działanie. Jeśli bowiem rzeczywiście jest popyt, są chętni fani Pana Adama, to proszę bardzo. Ich pieniądze, ich decyzja. Tak naprawdę jednak wysokość podanych tu kwot tylko pokazuje jak cenią się nasi celebryci. A przecież potem większe gwiazdy mogą w naszym kraju w pełni świadomie rzucać gażami w dziesiątkach tysięcy i wielu osobom wydaje się to wręcz normalne. Czyli co zgłaszajmy się do programów, występujmy w telewizji i wystawiajmy swój cennik. Na pewno to nam się opłaci.

