Ile razy mówimy, że seriale Telewizji Polskiej są słabe i zachwycamy się produkcjami z zagranicy. Oczywiście są rodzynki takie jak chociażby „Czas honoru”, ale większość z obecnie znajdujących się na antenie raczej nie polecilibyśmy widzom z zagranicy. A jednak seriale TVP zdobywają coraz większą popularność w wielu krajach i to właśnie o tym chciałem napisać.
Oczywiście jeśli chodzi o sprzedaż seriali są dwie możliwości. Stacja zagraniczna albo kupuje naszą, już nakręconą wersję, albo postanawia stworzyć coś podobnego opierając się na pierwowzorze. W tym drugim wypadku to jednak nie TVP, a producenci zarabiają. Tym bardziej ciekawsze wydają się nasze oryginalne produkcje na zagranicznych rynkach. Ostatnie informacje mówią o kolejnych 20 produkcjach (serialach i filmach), które Telewizja Polska sprzedała stacjom telewizyjnym spoza naszego kraju.
Jak można się domyślać naszym głównym rynkiem zbytu w tym wypadku są kraje ościenne. Słowacja postawiła na trzy filmy Andrzeja Wajdy („Tatarak”, „Brzezina”, „Wielki Tydzień”). Bardzo ważna jest także telewizja rosyjska. Tam już jakiś czas temu widzowie mogli zobaczyć „Życie nad rozlewiskiem”, a tym razem postawiono na inną serię tego samego serialu, czyli „Dom nad rozlewiskiem”, a także produkcję „Oficerowie”. Ukraińcy poznali „Wiedźmina”, „Ogniem i mieczem” oraz „Starą baśń”. Niemcy i sąsiednie kraje poznają kilka nowych filmów dokumentalnych, pełnometrażowych produkcji Telewizji Polskiej oraz dwa seriale „Głęboka woda” i „Paradoks”
Są jednak i bardziej interesujące rynki telewizyjne z punktu widzenia ciekawskiego polskiego widza. Wspominany już „Czas honoru” zobaczą oprócz Szkotów, Czarnogórcy (niewykluczona jest też emisja w Niemczech). Brazylia postawiła m.in. na „Umarłą klasę” i „Tajemnice Watykanu”. Amerykanie, a także Turcy będą mieli natomiast okazję do zapoznania się z „Dekalogiem” Krzysztofa Kieślowskiego. Jeśli jednak zapytam się was o to dokąd zmierza największa ilość polskich produkcji, obstawiam, że będziecie mieli problem ze zgadnięciem.
Otóż są to Chiny. Kraj ten po zapoznaniu się już z muzyką Disco Polo, od dłuższego czasu stawia na nasze seriale. Złośliwi powiedzą, że przecież muszą czymś zapełniać ramówki telewizji dla tylu obywateli. Lecz nie zmniejszy to ogromu sukcesu TVP na tym rynku. A pokazane w Chinach produkcje można wymieniać i wymieniać (m.in. „Dom nad rozlewiskiem”, „Chichot losu”, „Londyńczycy”, „Rezydencja”), a od nie dawna też audycje dla dzieci (chociażby „O dwóch takich co ukradli księżyc”, czy „Ferdynand wspaniały”).
Myślę, że dalej istnieją rynki nie rozpoznane dla naszych rodzimych produkcji. Mogą to być chociażby Indie, gdzie już nadaje 786 prywatnych stacji telewizyjnych, a 243 kolejnych czeka na koncesje! Sama aktywność Telewizji Polskiej w sprzedawaniu np. seriali jest właściwa. Gdyż to dodatkowy zysk, który można przeznaczyć na polepszanie oferty w kraju. Przykładem powinno być BBC, które oczywiście nieporównanie większe pieniądze zbija na swoich kanałach Worldwide. Nam pozostaje cieszyć się z tego co mamy. Czyli zainteresowania bardziej egzotycznych krajów Polską. Możliwe bowiem, że jest to też sposób na zwiększenie liczby turystów, gdy widzowie zagranicą zobaczą nie tylko naszą przyrodę, ale też naszą historię, kulturę i ludzi.
