Fake News przestaną się opłacać?

Fake News przestaną się opłacać?

Fake news to ewidentnie zmora współczesnych mediów. W dobie gdy rządzi Internet każdy przecież chce być pierwszym, który poda sensacyjną informację. To wiąże się jednak ze sporym ryzykiem. Przecież pierwszy nie oznacza zawsze najlepszy.

Mam na myśli sytuacje gdy jakaś wiadomość, nawet całkowicie absurdalna, zostaje przekazywana przez kolejne redakcje. W myśl zasady, że pewnie inni wykazali się rzetelnością dziennikarską i już sprawdzili wszystko u źródła. I tak coś co podała mała strona Internetowa, chcąca wzbudzić sensację, trafia do największych mediów, które ryzykują przez to swoją reputację.

Najważniejsza w przypadku fake news jest więc edukacja medialna (zarówno odbiorców, jak i dziennikarzy). Nie można przecież ślepo wierzyć jakimś informacjom. Na szczęście w takiej Szwecji, już prowadzone są szkolne zajęcia z dziećmi na temat fałszywych newsów i to wygląda na właściwą drogę radzenia sobie z tym problemem.

U nas jednak pewien poseł partii rządzącej wpadł na inny pomysł. Najlepiej przecież wprowadzić kary i to finansowe, dla redakcji przekazujących fałszywe informacje. Wstępnie stawki jakie zaproponował to 3 mln złotych kary dla stacji telewizyjnej propagującej nieprawdę i około kilkaset tysięcy złotych dla portali Internetowych. Nie wywinęliby się także zwykli ludzie tworzący fake news i je rozpowszechniający.

Podobno to nie tak mocne kary, jak np. te z Węgier gdzie stacja telewizyjna może czekać nawet trzymiesięczne zawieszenie emisji. Jednak nad tą propozycją należy dokładnie usiąść i ją przeanalizować.

W ostatnim czasie rzeczywiście było kilka fake news o Telewizji Polskiej (jak ta o Robercie Janowskim i „Jaka to melodia”) i pewnie dlatego poseł pomyślał o tych karach finansowych. Jednak ewentualna ustawa powinna również dotyczyć TVP, która bądź co bądź, głównie w serwisach informacyjnych potrafi naginać rzeczywistość. Natomiast obawiam się, że przy okazji fake news może powstać dodatkowy element represji mediów prywatnych, głównie stacji komercyjnych.

W jaki sposób stwierdzić, że coś jest rzeczywiście fałszywą informacją? Przecież nie można od razu dać komuś karę, a potem analizować potencjalnie nieprawdziwy news. Podobno mają to robić eksperci, ale jacy, przez kogo wybrani? No i tu jest największy problem całej tej propozycji. Problem sprawiający, że do ewentualnej ustawy będziemy podchodzić z dystansem. Problem bez którego wyjaśnienia, o samym pomyśle posła może powstać jeszcze więcej fake news.