Ulubiona muzyka Polaków. Nurt, który pomimo krótkiego kryzysu na przełomie wieków, cieszy publiczność od lat 90-tych. Dla jednych kicz, a dla drugich niezobowiązująca rozrywka lub po prostu szansa na dobrą zabawę. To oczywiście disco-polo. Jednak jak jest w przypadku polskich mediów?
Tu zdania są podzielone. Disco-polo gwarantuje owszem sporą oglądalność, więc warto inwestować w najróżniejsze koncerty tej muzyki, ale podobno zraża do siebie część reklamodawców. A to przecież oni utrzymują stacje telewizyjne, czy rozgłośnie radiowe.
Gala 25 lecia disco-polo na Dwójce zgromadziła 2,6 mln widzów (do tego 1,1 mln obejrzało kontynuację w Polo TV i TVP Rozrywka). Koncert z Kobylnicy transmitowany w lipcu przez Polsat to 2,2 mln widzów, a ostatni „Festiwal muzyki weselnej” z 2,8 mln widzów był dwukrotnie lepszy od Sopotu TVNu. Do tego dochodzi wcześniej wspomniane Polo TV, które od czasu obecności w naziemnej telewizji cyfrowej jest najpopularniejszą stacją muzyczną w naszym kraju. Jednak nie wszystko okazuje się takim sukcesem. Dokumentalny „Discopoland” TVP nie przekraczał 0,9 mln widzów (średnia nieco powyżej 700 tysięcy).
Nic więc dziwnego, że niektóre marki bardzo chętnie chciałyby zareklamować się w przerwie takiego koncertu. Tyle, że nie każdy chce kojarzyć swojego logo z muzyką disco-polo. Uważając, że publiczność słuchająca tej muzyki jest specyficzna i niekoniecznie kupi proponowany przez nich produkt. Do tego bardziej wyrafinowany widz zauważając jakie firmy pojawiają się przy okazji disco-polo mogą potem w sklepie nie kupić jej produktu (albo przynajmniej takie są obawy analityków z domów mediowych). Bo co innego jedna reklama, a co innego konsekwentne pojawianie się przy disco-polo.
Jednak czy jest to problem? Wystarczy poznać liczby związane z Polo TV. Stacja ta w pierwszym roku istnienia zarobiła 18 milionów złotych z reklam. W drugim już 255 milionów złotych! Owszem dostęp do kanału i oglądalność była większa, ale reklamodawcy najwyraźniej uwierzyli w disco-polo (podobnie jak widzowie i Telewizja Polska). Może więc przyszłość przyniesie całkowitą zmianę nastawienia i jednak wszyscy zainwestują w reklamę przy okazji disco-polo?

