Po raz kolejny już na moim blogu biorę pod lupę wyniki oglądalności stacji telewizyjnych. To one są przecież dla poszczególnych kanałów i grup medialnych często najważniejsze. Natomiast od dłuższego czasu słyszymy narzekania Telewizji Polskiej na Nielsena badającego oglądalność. Doszło do tego, że TVP korzysta również z innych danych Netii, ale one nie mają takiego wpływu na reklamodawców.
Również zagranicą dostrzega się pewne nieścisłości w kwestii badania oglądalności telewizyjnej. Te jednak wynikają z zupełnie innego powodu. Chodzi o coraz częstsze odchodzenie młodszych widzów od telewizji, rezygnowanie z jej oglądania, ale nadal śledzenie poszczególnych programów np. w Internecie.
Nie może być przecież tak, że wszyscy w pełni jesteśmy wpatrzeni w słupki oglądalności i nie dostrzegamy pewnych zmian na rynku medialnym. Przecież ze względu na słabe wyniki dany program szybko może być zdjęty z anteny, a tak naprawdę okaże się, że miał swoją oddaną widownię.
U nas trochę tak było z serialem „Singielka” TVN, który lepiej sobie radził w Internecie, jak w telewizji. W Wielkiej Brytanii z inną produkcją taki problem ma telewizja Sky. Dlatego wpadła na pomysł jak inaczej zliczać oglądalność.
Postanowiono do tradycyjnych wyników oglądalności programu podczas jego trwania, dodać także widownię powtórki (która emitowana jest w ciągu najbliższego tygodnia), plus ilość obejrzeń w Internecie (wideo na żądanie). Wynik zaskoczył wszystkich.
Serial poprawił swoją oglądalność ponad dwukrotnie! Co tylko pokazuje jak dużą siłę dla stacji telewizyjnych niesie Internet. To oczywiście dopiero eksperyment Sky, która chce w podobny sposób mierzyć oglądalność także innych swoich programów, by zmobilizować firmy badawcze do innego patrzenia na tę kwestię. Kto więc wie jak bardzo inaczej zarabiałyby również polskie stacje telewizyjne, gdyby mierzono wszystko tak jak to zrobił Sky. Może i narzekania TVP by zniknęły. Choć z drugiej strony mogłoby to spowodować jeszcze większe różnice pomiędzy największymi stacjami, a małymi kanałami tematycznymi (które na wysoką oglądalność powtórki nie mają co liczyć).

