Czy telewizja w naszym kraju jest sto lat za murzynami? Chyba nie. Choć warto zauważyć to, że po 42 latach od premiery w Stanach Zjednoczonych wreszcie doczekaliśmy się polskiego Saturday Night Live. No i oczywiście nie w telewizji, a w Internecie!
Cotygodniowe show z udziałem prowadzącej go gwiazdy, a także grupy komików, z którymi ten znany gość również występuje, doczekał się 43 sezonów. Co ważne pomimo że czasy się zmieniają, aktorzy odchodzą, to wciąż cieszy się popularnością w Stanach Zjednoczonych. Popularnością podsycaną niektórymi kontrowersjami, ale przede wszystkim dobrym humorem.
U nas jak to zwykle bywa, chyba dotychczas zabrakło odwagi. Zarówno w przypadku tego co miałoby się w takim programie znaleźć, jak i odwagi w kontekście tego jak to zrobić, by zwyczajnie nie zepsuć amerykańskiego formatu. A o to w polskich stacjach nie jest trudno.
Owszem Saturday Night Live pojawiał się jako tłumaczone, starsze odcinki na Comedy Central. Potem ktoś w zupełnie nowej wtedy stacji na naziemnym multipleksie dvb-t (ATM Rozrywka) ktoś wpadł na pomysł, by zrobić polski odpowiednik tego programu. Jednak o „Dobranoc ATM” ciężko powiedzieć cokolwiek dobrego, no i chyba każdy o tym show już zapomniał.
Różnica tego co przygotowywało ATM, a teraz Internetowy Showmax, jest jednak jedna. Wtedy mówiliśmy o autorskim programie wzorowanym na Saturday Night Live. Teraz natomiast mamy kupioną licencję, co oznacza rzeczywiste odwzorowanie tego jak ten program wygląda w USA.
Pierwszy odcinek 2 grudnia o 21, a gwiazdą Piotr Adamczyk, a gościem muzycznym będzie Daria Zawiałow. Warto więc przynajmniej zobaczyć jak to będzie wyglądać w praktyce. Na razie mamy bowiem szumne zapowiedzi i strach przed tym czy nasz humor choć trochę zbliży się do tego z USA. Bo od tej drugiej kwestii zależy chyba to czy program będzie rewelacją, a stacje telewizyjne zaczną sobie pluć w brodę, że dawno w ten format nie zainwestowały, czy zwyczajną klapą.

