Witajcie w nowym roku, który jak zwykle należy rozpocząć od wyników oglądalności telewizyjnych imprez Sylwestrowych. Szczególnie, że o widzów walczyły trzy stacje TVP2, Polsat i TVN oraz ich trzy imprezy plenerowe w Zakopanem, Katowicach i Warszawie. Ogólnie niespodzianki nie było.
Wyjątkowy sukces, czyli sprowadzenie do Polski autora największego ubiegłorocznego hitu, sprawiło że najwięcej osób musiał wybrać Telewizję Polskę. Mimo wszystko trochę wstyd, że gwiazda otrzymując takie pieniądze (około 450 tysięcy złotych) i negocjując dodatek za nagrywanie komórkami (wystarczy sprawdzić ile osób spod sceny to robiło) zaśpiewał z playbacku!
Wróćmy jednak do wyników oglądalności, bo te jak zwykle są przynajmniej trochę się różniące. Propaganda sukcesu, wiadomo. Trzeba podać jak najszybciej jak najlepsze liczby. Dokładnie tak robił prezes Kurski. Nie przypominam sobie, żeby ktoś udostępniał wyniki oglądalności, do publicznej wiadomości w trakcie trwania koncertu. Tym razem tak było, a oglądalność jak to ma w zwyczaju TVP, pochodziła nie od Nielsena, a od użytkowników operatora telewizyjnego Netia.
No i stąd średnio 6,4 mln widzów TVP2. Bo już u Nielsena tak dobrze nie było. Licznik zatrzymał się na 4,7 mln. Przyznacie więc, że 1,7 mln to spora różnica. Ale i tak nie zmienia to ostatecznego dużego zwycięstwa Dwójki. W tym samym czasie Polsat mógł liczyć na 2,6 mln i to dzięki połączeniu oglądalności aż czterech swoich kanałów (stacja główna 2,1 mln). Natomiast TVN i Warszawa zgromadziły przed telewizorami 1,4 mln Polaków.
Rozbieżności Netia-Nielsen widać jeszcze bardziej jeśli chodzi o szczytową oglądalność. Prezes Kurski podał, że Despacito z playbacku zainteresowało aż 7,78 mln ludzi. W tym samym czasie Nielsen podaje wynik równy średniej całego Koncertu w Netii, czyli 6,4 mln!
No i w tym momencie rodzi się pytanie kto w tym sporze ma rację? Myślę, że powinniście osądzić to sami. Wiedząc, że Netia to 180 tysięcy gospodarstw domowych, ale jednak to użytkownicy jednego operatora, nie dostępnego ze swoją telewizją dla wszystkich. Natomiast Nielsen to 2 tysiące gospodarstw, ale odzwierciedlających strukturę społeczeństwa według danych GUS, z zainstalowanymi w domu telemetrami. Tak naprawdę więc póki wszystkie telewizory nie będą podłączone do sieci, a dane będą zbierana anonimowo przez Internet, dalej będziemy estymować, w jedną lub w drugą stronę.

