Wstyd Korony Królów

Wstyd Korony Królów

Polska „Gra o tron”, albo chociaż „Wspaniałe stulecie”. Na to liczyli widzowie przed startem „Korony Królów”. Nawet jeśli prezes Kurski studził zapał, mówiąc o oszczędnościach, to i tak czegoś takiego chyba nikt się nie spodziewał.

Bo o ile film zapowiadający całą produkcję wyglądał tanio, to jeszcze mówiono o poprawkach w postprodukcji. Teraz gdy machina ruszyła, jest już za późno. A niska jakość naprawdę bije po oczach.

Ba nowy serial stał się czymś, na czym Internauci po prostu się wyżywają. Prawdziwą satysfakcją, jest dla nich, znajdowanie kolejnych błędów i niedoskonałości. A tych naprawdę jest sporo. Od kostiumów (plastikowe korony, zawsze czyste, idealnie wyprasowane stroje, w których chodzą nasi przodkowie), przez charakteryzację (zobaczcie na połączenie peruki Roberta Gonery i jego kruczoczarnych brwi), aż po sferę tekstową i aktorstwo.

Istnym przegięciem jest jazda konna, bez konia, w sposób mniej prawdopodobny, jak to przedstawiał nawet kabaret Monty Pythona. Do tego tragiczny konkurs rycerski i teksty „chcę byś dała mi syna – To zawitaj dziś do mojego łoża”. Najbardziej bolą jednak chyba niedokładności historyczne. To już nie chodzi o to, że między dwoma odcinkami mieliśmy 7 lat różnicy, ale np. o modlitwę „Zdrowaś Maryjo” na 200 lat przed jej powstaniem, czy ceremoniał chrztu wyjęty z czasów współczesnych.

No i co z tym wszystkim zrobić? Puszczać oby w najlepszym czasie antenowym, skoro już wyprodukowano, a gawiedź się ucieszy. Ba prezes TVP chwali się 3 mln widownią i wzrostem 20 tysięcy widzów na minutę! Jakby nie zdając sobie skąd ten sukces. Wiele bowiem wskazuje, że coraz więcej osób włącza Jedynkę by zobaczyć porażkę tego serialu. No i co ważne po prostu się pośmiać. Tyle, że dla beki to się ogląda „Warsaw Shore”, a nie nawet zdeformowaną prawdę historyczną o Polsce. Tak więc brawo Telewizjo, stworzyliście kolejny serial komediowy.