Fake news to zmora obecnych mediów. Czasy gdy w kilka sekund prawie cały Internet obiega pewna nie do końca sprawdzona informacja, to już rzeczywistość. TVP postanowiła właśnie z tym walczyć w ciekawy sposób. Przyspieszając premierę odcinka.
Niedawno głośno zrobiło się o emitowanym przecież już od 2008 roku serialu „Ojciec Mateusz”. Przygody, wręcz detektywistyczne księdza, na włoskiej licencji, cieszą się wciąż nie słabnącą popularnością widzów (wciąż ponad 3,5 mln osób śledzących każdy odcinek). Media bardziej zainteresowała jednak fabuła jednego z odcinków.
Według informacji bombę na placu zabaw miał w nim podłożyć muzułmański uchodźca. O wszystkim napisał natomiast aktor, który odmówił zagrania tej roli. Nie chciał nie tylko być źle kojarzony (chociażby gdy wyjdzie na ulicę), ale i nie chciał szerzyć dyskryminacji i dokładać cegiełkę w kryzysie migracyjnym.
Reakcja Telewizji Polskiej była tak naprawdę natychmiastowa. Oto odcinek, który miał pojawić się za kilka tygodni, przeniesiono na wczorajszy czwartek! Pomysł o tyle genialny, że nie tylko była to odpowiedź na ewentualne fake news, ale i poprawienie oglądalności całej serii, gdyż odcinek oglądało pewnie więcej osób, skoro to temat na czasie w prasie i w Internecie.
Jak było w praktyce? Rzeczywiście niewielki ładunek wybuchł obok placu zabaw, a mieszkańcy Sandomierza o jego zdetonowanie oskarżyli niewinnego Syryjczyka (niszcząc mu np. samochód). Bombę podłożył jednak inny Syryjczyk, nie lubiący bohatera odcinka. Mamy też morał, że nie wolno osadzać ludzi bez dowodów.
Tak naprawdę więc to kwestia interpretacji widza, czy ten odcinek był kontrowersyjny i szerzył jakąś nienawiść. Choć warto przyznać, że temat uchodźców w oryginalnej Włoskiej wersji pojawiał się nie raz.

