Afera z orędziem w telewizji

Afera z orędziem w telewizji

Myślałem, że wypowiedzieliśmy komuś wojnę. To treść jednego z komentarzy Internautów na to co wydarzyło się wczoraj. Oto w pół zdania. Podczas filmu „Diabeł ubiera się u Prady” bez jakiejkolwiek zapowiedzi, na ekranie pojawił się z orędziem premier Mateusz Morawiecki. Na szczęście chodziło nie o to, a o kwestie ustawy o IPN. Natomiast to telewizyjne orędzie wzbudziło kontrowersje, jeszcze z innego powodu.

Oto okazało się, że orędzie może być tak samo ekskluzywnym towarem, jak inne programy pokazywane w telewizji. Mamy więc emisję premierową, powtórki i pierwsze wyświetlenie na innych stacjach. To wręcz niepojęte, że Telewizja Polska otrzymała je we właściwym czasie, by jako pierwsza pokazać po „Wiadomościach” i skomentować w studiu TVP Info, a stacje komercyjne przez godzinę musiały się dopraszać o ten materiał od Kancelarii Premiera Rady Ministrów.

No i w TVN 24 w „Kropce nad i” Monika Olejnik była lektorem odczytując słowa premiera Morawieckiego w trakcie oczekiwania na materiał wideo. Polsat News zaś poinformował na antenie, że orędzie miało miejsce i wyemituje je w późniejszym czasie.

No i rzeczywiście wyemitowało o 21:04. Ba o 21:05 orędzie było też na głównym Polsacie. Tak jak wspominałem, niezapowiedziane w trakcie filmu. Dziennikarze pominiętych przez pewien czas stacji mogli natomiast obejrzeć wystąpienie premiera w Internecie na serwisie YouTube i profilu KPRM. Tu jednak doszło do jeszcze innej wpadki. Automatyczne tłumaczenie na język angielski przeinaczyło jego słowa i wyszło nie, że obozy nie były Polskie, tylko wprost przeciwnie!

Warto jednak pomyśleć nad przyszłością. Czy pomimo różnych animozji, nie powinno być tak, że materiał z orędziem dostarczany jest o tej samej porze każdej zainteresowanej stacji telewizyjnej? Pewnie powinno. No chyba, że to jakaś dziwna próba zwiększenia oglądalności TVP. No bo co będą teraz mieli orędzia na wyłączność.