400 milionów wrzucone w błoto

400 milionów wrzucone w błoto

Pisałem już o oglądalności piłkarskich Mistrzostw Świata w Telewizji Polskiej. Wyniki może nie są rewelacyjne, poza meczami Polaków, ale prezes Kurski twierdzi, że TVP na mundialu zarobi. A to coś zaskakującego. Szczególnie, że w USA sytuacja jest zgoła inna.

Tak, wiem. Reprezentacja USA po raz pierwszy od 1986 roku nie awansowała na piłkarskie Mistrzostwa Świata. Do tego zainteresowanie futbolem w Stanach Zjednoczonych nie jest najwyższe (pomimo kolejnych gwiazd pojawiających się w lidze MLS). Jednak aż takiej klapy nie spodziewał się chyba nikt.

No dobrze, spodziewali się niektórzy nadawcy. Nadawcy, którzy po prostu nie licytowali się w zakupie praw do turnieju. I tak po raz pierwszy w USA za transmisje wziął się Fox (który negocjując nie mógł wiedzieć, że ich reprezentacja nie awansuje na mundial) i Telemundo (co jest bardzo logiczne, bo Mistrzostwa mogą teraz przecież tylko w Stanach zainteresować hiszpańskojęzycznych imigrantów).

Wydano jednak kosmiczną kwotę 400 milionów dolarów za transmisje, a teraz liczone są straty. Najbardziej optymistyczne prognozy przewidują stratę ponad 20 milionów dolarów i to i tak dzięki temu, że stacja tnie koszty, korzystając z zaledwie czterech, a nie zapowiedzianych 12 komentatorów.

Choć w pewnym sensie klęski można było się spodziewać. Ze względu na pory rozgrywania spotkań. W USA mecz o 6, 9 i 12 nie mogą się cieszyć popularnością. Ludzie albo dopiero wstają, albo już są w pracy. Sytuację ratuje więc tylko Meksyk, którego zwycięstwo z Niemcami oglądało najwięcej bo 6,6 mln widzów.

Reszta to istna mizeria. Średnie 1,98 mln i 1,87 mln widzów na tak ważne wydarzenie w tak wielkim kraju to wręcz kpina. No ale jak nawet zbytnio Mistrzostw już się nie promuje (zrezygnowano z aktualnych informacji, komentuje się wszystko ze studia, a i na ekspertach zaoszczędzono), to chyba nie mamy się co dziwić. Choć to mimo wszystko trochę dziwne (patrząc na liczbę ludności), gdy mecze ogląda więcej Polaków, niż Amerykanów.