Jeszcze większe zainteresowanie telewizją, również płatną

Tym razem przyjdzie mi ponownie obalić mit o końcu tradycyjnych mediów, a dokładnie telewizji. Mówi się bowiem od jakiegoś czasu, że Internet całkowicie wchłonie telewizję. Jednak o dziwo wiele statystyk takim zdaniom przeczy.

Po pierwsze sprawa prognoz rozwoju nie darmowej, a płatnej telewizji. Szacuje się, że przez najbliższe cztery lata ilość abonentów platform cyfrowych i satelitarnych na całym świecie wzrośnie o 17 procent. Jest to wynik ciekawy choć z pewnością pojawią się krytycy mówiący o terenach niezagospodarowanych przez płatną telewizję. To jest prawdą, bo szczególnie w Afryce, ale też niektórych państwach azjatyckich opłaty za dostęp do większej liczby programów dopiero raczkują. Istnieje tam natomiast silne przyzwyczajenie do kanałów darmowych i publicznych, które pokazują w zasadzie wszystko czego potrzebują obywatele. Jednak już druga statystyka pokazuje, że wzrost nie nastąpi tylko na rynkach rozwijających się.

W 2014 roku już 50 milionów gospodarstw domowych posiada więcej niż jeden abonament telewizyjny. Mam tu na myśli to, że zwiększa się liczna maniaków telewizyjnych, którzy ze względu na fragmentaryzację rynku i konkurencję, żeby mieć dostęp do wszystkich interesujących ich programów posiadają dostęp np. do dwóch platform satelitarnych. A to już bardzo ciekawa wiadomość, biorąc pod uwagę miesięczne koszty takiego rozwiązania. Z drugiej strony takie podejście może tłumaczyć sprawa pakietów, które łączą np. telewizję z internetem, czy telefonem. Przez co dochodzi do tego, że taniej wychodzi mieć kilka usług niż jedną. Dzięki czemu całość światowego rynku płatnej telewizji to aż 5 miliardów dolarów.

A teraz przejdźmy na polskie podwórko. Co wskazuje na to, że telewizja dla Polaka jest bardzo ważna? Po pierwsze średni roczny wydatek na kulturę obliczony przez GUS. Z 428,28 zł, aż 226,68 zł to pieniądze przeznaczone na telewizję. W to wchodzi kwota abonamentu radiowo-telewizyjnego, opłaty za pakiet platformy kablowej lub satelitarnej i oszczędności na zakup telewizora. To właśnie on jest także najważniejszym urządzeniem w naszym domu. Uznajemy, że nowy odbiornik jest bardziej przydatny od ewentualnej nowej pralki. Pytanie na ile chodzi tu o pochwalenie się przed znajomymi, czy rodziną, pozostawiam bez odpowiedzi.

Kolejna sprawa to coraz większa ilość dostępnych kanałów. Te pomimo kryzysu pojawiają się jak grzyby po deszczu. Ostatnio w samym poprzednim roku doliczyłem się ponad 30 stacji tradycyjnych, a jest ich jeszcze więcej gdyby doliczyć te dostępne w Smart TV, czy telewizji hybrydowej. Sprawa wydaje się prosta, gdyby zapotrzebowania na nowe programy nie było to po prostu by nie powstawały.

Pozostaje jeszcze trzeźwe spojrzenie na legalne lub nielegalne streamy. Tych jest coraz więcej, ale korzystają z przekazów światowych stacji telewizyjnych. Można więc mówić o tym, że wiele osób ogląda programy telewizyjne przy użyciu Internetu. Jeśli chodzi jednak o dostęp nielegalny, to pamiętajmy, że oglądając je nie wspieramy właściwych podmiotów, które potem mogą nie mieć pieniędzy na zakup nowych praw sportowych, czy filmowych (szczególnie ceny tych pierwszych rosną w zastraszającym tempie). A to wszystko pokazuje, że biznes telewizyjny się kręci, a końca tradycyjnej telewizji również trudno sobie wyobrazić (chyba, że dojdzie do momentu gdy więcej osób będzie ją oglądało po piracku, niż za nią płaciło).