W zeszłym tygodniu wszystkie media obiegła afera w studiu Polsatu News. Nie wnikając w to kto ma rację, postanowiłem poszukać rozwiązania, które w przyszłości zatrzymałoby obelgi, oblewanie wodą i inne tego typu zachowania na wizji.
Każdy może powiedzieć, że winna jest sama redakcja Polsatu News. Bo po pierwsze zapraszani są goście o skrajnie różnych poglądach, a po drugie dziennikarze stacji nie potrafią później poradzić sobie z rozładowaniem ich napięcia. O ile jednak drugi zarzut jest zrozumiały, to z pierwszym zupełnie się nie zgadzam. Wręcz obowiązkiem każdej stacji powinno być przekazywanie różnych opinii i nie zamykanie się w jednym, bądź innym środowisku. Niestety często u nas rezygnuje się z zapraszania niektórych do telewizji, bo łatwiej przygotować spotkanie ze spokojnymi i szanującymi się nawzajem gośćmi.
Dlatego prawo do wypowiedzi na antenie różnych stacji informacyjnych powinni mieć przedstawiciele każdej z liczących się opcji politycznych. Natomiast owszem nie wydaje mi się, żeby właściwym pomysłem było konfrontowanie ze sobą skrajnych poglądów. Może to właściwe z punktu widzenia danej telewizji. To znaczy będzie zamieszanie, będą o nas mówić, a oglądalność się zwiększy. Ale nie z punktu widza, który z tak przygotowanej dyskusji nic nie wynosi, co więcej bardziej zamyka się w swoim światopoglądzie.
Co w takim razie należałoby zrobić? Wydaje mi się, że najlogiczniejsze byłoby poświęcanie czasu antenowego tylko dla przedstawicieli danej partii, czy osób o podobnych poglądach. Co mam na myśli? Podzielenie ramówki stacji tak, aby każdy miał swój czas na wypowiedź. To znaczy ustalenie od razu, że np. w poniedziałek w „primetimie” dajemy tą partię, a dzień później inną. Zaś temat główny dyskusji w danym tygodniu byłby ten sam. Oczywiście problemem byłoby dokładnie przydzielenie terminów i pogodzenie osób kłócących się o to dlaczego oni wypowiadają się we wtorek, a my w poniedziałek. Ale to już jest próba osiągnięcia jakiegoś kompromisu. No i stację zaczęłyby oglądać osoby zgadzające się z kimś (lub nie) oraz niezdecydowani, którzy w końcu mogliby stwierdzić (po kilku tygodniach) na kogo warto zagłosować. Sobota i niedziela mogłaby być natomiast wolna od gości politycznych, co zmniejszyłoby ryzyko faworyzowania, którejś z opcji.
Jeśli takie rozwiązanie również komuś się nie podoba to dochodzimy do opcji z zagranicy. A wtedy sprawa jest prosta. Po pierwsze tworzenie stacji bezpośrednio związanych z danymi partiami. Co u nas już jest widoczne przy okazji Tv Trwam i Republika Tv (poza tym są kanały Internetowe naszych partii). Tak bowiem wygląda prezentowanie polityki rodem z USA i niedoścignionym Fox News. A po drugie rozwiązanie prostsze. Czyli właśnie dyskusje o niczym, w zasadzie zgadzających się ze sobą gości.
Tyle, że zdaje sobie sprawę z tego, że pisząc to właśnie stworzyłem utopię, która w naszych warunkach rozpadłaby się w ciągu miesiąca, jak nie szybciej. A ponieważ jestem pewny, że w pokazywaniu polityki w telewizjach informacyjnych nic się nie zmieni, to pozostaje zobaczenie kto do dyskusji jest zaproszony i przełączenie na inny kanał (nie informacyjny). Bo powiedzmy sobie szczerze gdy już wiemy jacy są goście to możemy się spodziewać czym rozmowa się skończy i to jest właśnie problem naszej polityki.
