Dzisiaj ostatni dzień Mistrzostw Europy w Lekkoatletyce. Zawody te transmituje Telewizja Polska, dla której ze względu na rodzaj finansowania, reklamy powinny być mniejszością. Niestety rzeczywistość jest inna. To znaczy nie dość, że bardzo mało osób płaci abonament, to jeszcze powoduje to dużą liczbę reklam. Mimo wszystko mówiąc o lekkoatletycznym czempionacie myślę, że ktoś przesadza. Przygotowywane są przerwy w momentach niektórych dekoracji medalowych (na reklamę), podczas gdy trwają zawody włączane jest na chwile studio i znów reklamy. A przecież nadawca publiczny nie może przerywać trwającego jeszcze programu ofertami kredytów, czy leków.
Kiedyś w związku z tym były nawet kary dla TVP. Potem wymyślono dopiero podziały programów na części, dzięki czemu każdą z części można było poprzedzić i zakończyć blokiem reklam. Jednak tutaj patrząc na Elektroniczny Przewodnik po Programach, takich podziałów nie ma (są tylko przy przełączaniu transmisji z Jedynki na Dwójkę i odwrotnie). Stąd przerywanie reklamami tych Mistrzostw w taki sposób, wydaje mi się przynajmniej nietaktowne. Tyle że Telewizja Polska ma swoje argumenty.
A przeważa w nich jeden. Za mało dostajemy pieniędzy z abonamentu. A zarobek z reklam to jeszcze w 2012 roku aż 60% budżetu Telewizji Polskiej. Najwięcej w całej Europie. W krajach Skandynawskich i Wielkiej Brytanii reklam nie ma w ogóle. A i trudno znaleźć państwa, w których reklamy to ponad 20% rocznych wpływów (jest tak w Hiszpanii, Włoszech, Irlandii, Austrii). To tylko pokazuje dlaczego wciskane nam są reklamy.
A przecież rozwiązanie jest proste i każdemu znane. Wprowadzenie opłaty audiowizualne. Czyli zmuszenie każdego do płacenia za publiczne media. A opłata ta wraca jak bumerang. Teraz najnowsza wiadomość brzmi: wprowadzimy ją w 2015 roku. Co ważne jednak podobne deklaracje padały w poprzednich latach, a i tak ciągle mamy anachroniczny abonament od zarejestrowanego odbiornika.
Rząd natomiast znowu twierdzi, że prace nad tą opłatą trwają. Nie wspominają jednak, że od dobrych dwóch lat. Każdy wie bowiem, iż problem jest wciąż ten sam. Ktoś kto porywa się na podatek dla wszystkich obywateli skazuje się od razu na przegraną w wyborach, a i tak sondaże nie są teraz dla rządu korzystne i to bez dodatkowej opłaty.
Co jednak dowiedzieliśmy się do tej pory o opłacie audiowizualnej? Po pierwsze na pewno kiedyś wejdzie w życie. Po drugie wynosić ma najprawdopodobniej 10 zł (co i tak jest za małą kwotą na całkowity brak reklam w mediach publicznych). Po trzecie zapłacą wszyscy. Po czwarte albo będzie ona włączona do rachunku za prąd, albo w momencie zakupu jakiejkolwiek nieruchomości. I to tyle. Ponieważ jednak terminy tak mocno się przesuwają obawiam się, że Polskie Radio i Telewizja będą musiały jeszcze poczekać. A skoro we wprowadzeniu opłaty trwa przerwa warto w tym czasie nadać kolejny blok reklam.
