Oficjalny koniec „Życia Warszawy” pokazuje jak obecnie wygląda rynek prasy w naszym kraju. Problemy z przetrwaniem mają nawet legendy. Choć tak naprawdę zawieszenie działalności dziennika ukazującego się od 1944 roku wydawało się już tylko kwestią czasu. Wszystko ze względu na nieudaną próbę jego ratowania. Czterostronicowy dodatek ukazujący się raz w tygodniu (od 2012 roku) był zatem powolnym dogorywaniem tak szanowanej lokalnej gazety. Tak naprawdę dla wielu winnym wszystkiego co złe, na rynku prasowym, jest Internet.
W Internecie wszystkie informacje docierają do nas szybciej, sami wybieramy to co chcemy przeczytać, a dodatkowego smaczku dodaje coraz lepiej działające dziennikarstwo obywatelskie. Choć amatorzy nie powinni zastępować profesjonalistów, to jednak coraz częściej tak się dzieje (i co ciekawe nie za każdym razem jest to zmiana negatywna). Kto najlepiej będzie się znał na sytuacji w jakimś mieście, czy dzielnicy? Ten kto w okolicy mieszka i wszystkich poznał. Tym samym swoją wiedzę może przekazać Internautom o wiele przystępniej od dziennikarza wysłanego do zbadania jakiegoś tematu, który może go nawet nie interesować.
Do tej pory wydawało się, że przyszłość prasy jest jasna. Miała polegać na odchodzeniu od gazet w wersji drukowanej, na te dostępne elektronicznie i na urządzeniach mobilnych. Niektórzy wydawcy już przenosili się w zasadzie tylko do Internetu, a inni postawili na sprzedaż mieszaną. Okazuje się jednak, że cały ten proces zmian na rynku prasy nie jest taki prosty, gdyż gdzieś w tle pozostają dystrybutorzy.
Przy prasie tradycyjnej wiadomo, że rządzi Ruch i Kolporter. Mniejsi dystrybutorzy istnieją choć nie są ani tak rozpoznawalni, ani nie mają takiego zasięgu (ok. 7%). Większe zmiany miały nastąpić w przypadku e-gazet. Gdyż za sprzedaż wzięli się wydawcy. Choć obecnie ten rynek jest jeszcze zbyt słaby (tylko 1,6 procenta sprzedaży to Internet), to np. Ruch nie chce oddać pola innym bez walki.
Najpierw kupiono Nexto.pl. Gdy zobaczono, że nie przynosi to Ruchowi oczekiwanych zysków portal odsprzedano. Za to już niedługo dystrybutor ma skorzystać z czytnika eGazety.pl i lepiej współpracować z e-Kiosk’iem. Cel jest jasny. Sprawienie, żeby wydawcy nie sprzedawali elektronicznej prasy samemu, za to zostawiali dystrybutorom jakąś prowizję.
Największy problem mają najmniejsi wydawcy, którzy korzystają tylko z dystrybucji cyfrowej. Gdyż większa konsolidacja na rynku Internetowym sprawia, że otrzymają oni gorsze warunki finansowe (a swój zysk otrzymają w późniejszym terminie). Przez co w wielu wypadkach wydawania e-prasy nie będzie dla nich opłacalne. Być może więc dojdzie do momentu gdy nawet w Internetowej sprzedaży zostaną najsilniejsi i nowoczesna technologia nie powstrzyma monopoli. Za to tym mniejszym pozostanie publikowanie materiałów za darmo i liczenie na ewentualny zysk z reklam.
