Sumy na jakie mogą liczyć gwiazdy telewizji, także w naszym kraju są wręcz przerażające. Tu już nie chodzi o kilka tysięcy jakie za odcinek otrzymywały gwiazdy, których nie znamy, ale będziemy śledzić czy potrafią tańczyć. Są bowiem gwiazdy największego formatu i stacje, którym aż za bardzo na nich zależy.
Powiedzmy sobie szczerze Telewizja Polska nie ma ostatnio dobrej prasy. Z jednej strony kwestia propagandowych informacji i ostra walka o obowiązkowy abonament (najlepiej w PiT), z drugiej problem z udziałem gwiazd w festiwalu opolskim i masa tzw. „fake news” (albo przynajmniej tak twierdzą na Woronicza, choć np. odejście Roberta Janowskiego takim „fake newsem” było). Teraz więc nad każdą informacją o TVP należy się chwilę zastanowić.
Jeden z tabloidów donosi właśnie o gigantycznej kasie jakie media publiczne wydadzą, nie do końca na misję, bo na udział w pierwszej edycji „The Voice Kids” (czyli „The Voice of Poland” w wersji dla dzieci) piosenkarki Edyty Górniak (będzie jurorem i trenerem). W grę wchodzi suma około 0,5 mln złotych!
Jak to możliwe? Edyta mieszka obecnie w Los Angeles. Więc oprócz niebagatelnej sumy na jej wynagrodzenie, dojdą też przeloty pierwszą klasą, między USA, a Warszawą (ba ktoś z produkcji jest dumny, że jeśli dobrze zabukują loty, to będą ich kosztować tylko 70, a nie 100 tysięcy złotych).
No właśnie bo Edyta ma podobno otrzymać około 420 tysięcy złotych. W zamian będzie brać udział w dwóch tygodniach nagrań (czyli jakieś 30 tysięcy złotych za dzień), bo na tyle przewidziano castingi, próby, bitwy uczestników i decydujące występy.
Czytając taką informację na łamach tabloidu, mam wręcz nadzieję że mówimy o „fake news”. To przecież nie do pomyślenia, by narzekająca na braki funduszy telewizja publiczna przygotowywała taką sumę, tylko po to by ktoś bardzo znany pomagał i uczył dzieci w programie. Przecież chodzi tu tylko o zwiększenie oglądalności (i automatycznie zyski z reklam), bo więcej osób zobaczy coś w czym wystąpi Edyta Górniak, niż nawet najlepszy profesor muzyki. Oby więc ktoś na Woronicza się opamiętał, bo w taki sposób można zabić chęć płacenia abonamentu w osobach, które wciąż to robią.

