Patrząc na wyniki sprzedaży miesięczników można odnieść wrażenie, że jesteśmy narodem, który cały czas szuka porad. Bowiem jak inaczej wytłumaczyć to, że w pierwszej dziesiątce jest aż 6 czasopism poradnikowych.
Pozostaje więc pytanie czy Polacy nie są samodzielni? Wiele na to wskazuje. Z jednej strony to co wyszukujemy w Google. Internet ma być odpowiedzią na wszystko (w zeszłym roku królowało dość absurdalne pytane „Jak robić lukier?”). O ile kiedyś rad szukaliśmy wśród rodziny i najbliższych to teraz najwidoczniej oddalamy się od siebie. A prosić o pomoc zwyczajnie się wstydzimy. Wychodzimy z założenia, że lepiej radzić sobie samemu, albo wiedzę na interesujące nas tematy zdobywać anonimowo.
Skoro nie Internet, to wszystko co najważniejsze znajdziemy w gazetach i telewizji. Już pomijając kwestie popularności horoskopów i wróżek, które również na pewno nam szczerze poradzą (za „drobną” opłatą). Przede wszystkim chcemy wiedzieć jak najlepiej wyczyścić dom, ugotować obiad, czy modnie się ubrać.
Zamiast pytać kogoś bliskiego wolimy posłuchać takich autorytetów jak Perfekcyjne Panie Domu z rękawiczkami wyszukującymi kurz. A należy pamiętać, że mówimy w tym wypadku o programie wyreżyserowanym (którego największym plusem jest to, że zniknął z anteny). To znaczy, że rady były w nim tylko firmowane czyjąś twarzą, bo tak naprawdę trudno uwierzyć w sterylną czystość domu prowadzącej (której m.in. zrobiono zdjęcie jak wychodzi z zaśmieconego samochodu).
Wracając do miesięczników to we wspomnianej pierwszej dziesiątce są takie popularne tytuły jak: „Dobre rady”, „Kobieta i życie”, „Świat kobiety”, „Poradnik domowy”, „Claudia” i „Olivia”. Łącznie kupujemy więc ponad 1,7 miliona czasopism poradnikowych co 30 dni. A jeszcze nie można zapomnieć o trzech gazetach z przepisami, które przecież również dostarczają nam rad, tyle że kulinarnych.
To wszystko wskazuje też na to, że istotne w Polsce pozostaje kultowe pytanie (kiedyś zadane premierowi), „Jak żyć?”. Skoro jest aż tylu czytelników tego typu gazet, to znaczy że istnieją ludzie którzy wciąż mają wystarczająco dużo czasu, aby spędzać go przy periodykach, które ustalą za nich przyszłość i to co mają robić nawet w ciągu dnia. A idea uczenia się na własnych błędach jest im obca.
