Co jeszcze można zrobić dla większej oglądalności?

Telewizje podejmują najróżniejsze próby, ale wszystkie w jednym celu zdobycia jak największej widowni. Najgorsze jest jednak to, że wszystko co z początku pojawia się zagranicą po jakimś czasie przenika do naszych mediów. A już szczytem jest to, że najszybciej przychodzi do nas to co najgorsze.

Przewidziałem już pojawienie się programu, o którym głośno już przed pierwszym odcinkiem (gwiazdy skaczą do wody). Tym bardziej obawiać się można przyjęcia u nas różnych amerykańskich zasad, które ostatnio stają się coraz bardziej niesmaczne.

Ich podstawą jest zaproszenie jakiejś gwiazdy, najlepiej trochę starszej i mającej do siebie duży dystans. Po czym istne odegranie scenki, która z pozoru wygląda na ogromną wpadkę. Dlaczego tak myślę? Bo zbyt podejrzane są aż dwie tak dziwne sytuacje w przeciągu krótkiego czasu w „The View” i konkurencyjnym „The Talk”.

Audycje głównie kojarzone z plotkami i radami dla kobiet oraz przypominające nasze programy śniadaniowe, teraz zwyczajnie przeginają. Sytuacja numer jeden to legendarna Whoopi Goldberg (jest również współprowadząca show „The View”), która rozmawiając przy stole zaczyna puszczać gazy. Całość tłumaczyć miało śniadanie podczas którego zjadła ostre burito. Tyle, że rodzaj towarzyszącego dźwięku bardziej przypominał żartobliwą poduszkę.

Sytuacja numer dwa. Do konkurencyjnego programu „The Talk” zaproszono Sharon Osbourne. Okazało się, że podczas rozmowy żonie Ozzy’iego zaczął wypadać ząb i po chwili trzymała go w ręku. Co więcej w dalszej części wywiadu co chwilę wkładała go z powrotem i znowu wyjmowała z ust.

Czy to możliwe, że obie te sprawy były absolutnym przypadkiem? Nie. Szczególnie, że „The Talk” prawie dogonił już konkurencyjny „The View” (2.63 miliona widzów w stosunku do 2,8 mln). I tu upatrywał bym prób zwracania na siebie uwagi. Tylko czy na tak niski poziom telewizji warto się godzić? Na pewno nie. A aż strach pomyśleć na co jeszcze wpadną realizatorzy obu programów. Tym samym życzę, żeby Polacy nigdy nie mieli okazji oglądać tak żenujących chwytów, ale niewykluczone, że i u nas takiej rywalizacji się już niedługo doczekamy.