Prawie robi różnicę

Sezon ogórkowy w mediach należy uznać oficjalnie za otwarty. Dziennikarze nie mają o czym pisać, a telewizja przechodzi w sen zimowy (choć tak naprawdę letni) gdy mniej typowych powtórek jest tylko w weekendy. Redakcje przy życiu trzyma w zasadzie tylko sytuacje polityczna (również w Grecji). Codziennie widzimy przedstawicieli naszych partii i bezpośrednią rywalizację dwóch kobiet o fotel premiera. Problem w tym, że te wciąż reklamowane wybory dopiero w październiku.

Ciężkie zadanie stoi również przed tabloidami. To one w sezonie ogórkowym muszą stwarzać jakąś rzeczywistość, być czarodziejem i wyczarować news z niczego. Do tej pory pamiętamy wieloryba w Wiśle. Prawie codziennie mieliśmy relację z tego wyjątkowego wydarzenia, nowe komentarze i zdjęcia zwykłych obywateli. Serial trwał, a gazeta miała nie tylko bez problemu zapełnione kilka stron, ale i stosunkowo dobrą sprzedaż wśród szukającej sensacji części społeczeństwa.

Ostatnio doszło jednak do zaskakującej sytuacji. Albo tabloid nie ma dla swoich czytelników niesamowitych historii (być może pomysły im się skończyły), albo wręcz przeciwnie szykują dla nas prawdziwą „bombę”, która zwali nas z nóg.

W tym miesiącu w zasadzie jedynym typowym dla tabloidów artykułem był szeroko ilustrowany „Nie mogę spać przez sowie amory”. Czym więc szokować gdy było już prawie wszystko przeszkadzające zwykłym obywatelom we śnie (włącznie z szafą i parasolką)? Jest przecież masa zagranicznych sensacji, które można u nas właściwie opisać, bo kto z Polaków ogląda np. amerykańską telewizję.

Artykuł z zeszłego tygodnia grzmi: „Prezenter prawie zabił człowieka siekierą” i powstał na podstawie filmiku z anteny Fox News. W skrócie jeden z dziennikarzy miał na wizji rzucić siekierką do tarczy, zrobił to na tyle nieudolnie że ostrze przeleciało nad nią trafiając w jednego z bębniarzy szykujących się prawdopodobnie do następnej części programu. W tekście czytamy, że „on lub któryś z jego kolegów mogli zostać ugodzeni w głowę, co mogłoby się skończyć nawet śmiercią”. Zaś z filmiku wynika, że siekierka trafia bardziej w bęben niż człowieka choć ten rzeczywiście trzyma się za rękę i schodzi z planu (dla żądnych sensacji informuję, że żadnej krwi nie widać).

Kwestią najważniejszą całego artykułu jest jednak słowo „prawie”. Skoro prezenter prawie zabił człowieka to w zasadzie wszystko można opisać w takim kontekście. Bronisław Komorowski prawie wygrał wybory, Brazylia prawie awansowała do półfinału Copa America, a kobieta prawie zaszła w ciążę. Natomiast ja stworzyłem prawie ciekawy wpis na bloga (a może nie tylko prawie).