Drogi Polsacie czy to jeszcze sport?

League of Legends (bardziej znana po skrócie LoL) gra sieciowa „z gatunku multiplayer online battle arena”, wydana 27 października 2009 roku. Nie znacie? No to włączcie np. dzisiaj Polsat Sport News o godzinie 18.

E-sport z roku na rok zdobywa większą popularność. Zwycięzcy światowych i europejskich turniejów otrzymują sowite wynagrodzenie, bo pule nagród ciągle rosną (najlepszy gracz LoL zarabia około 700 tysięcy euro rocznie). Mimo wszystko nadal nie trudno oddzielić świata wirtualnego od realnego. Gracze sieciowi są popularni, ale raczej w swoim środowisku (trudno przecież wyobrazić sobie, żeby któryś z nich był taką marką jak np. Usain Bolt, czy Leo Messi).

Nie wykluczone jednak, że i to się zmieni. Nie dość, że pojawiają się pomysły by pojedynki w grach komputerowych pojawiły się w przyszłości nawet na Igrzyskach Olimpijskich, to jeszcze Polsat idąc z duchem czasu zdobył prawa do transmisji z zawodów „League of Legends Championship Series EU”. Co więcej pokazuje je od 28 maja w ogólnopolskim kanale Polsat Sport News.

Powiem szczerze, o całej sprawie dotychczas nie pisałem bo przyjmowałem ją z przymrużeniem oka. Moje podejście brzmiało, niech tam sobie młodzież gra i ogląda. Jednak teraz miarka się przebrała. Zgadnijcie jakie wydarzenie sportowe (również transmitowane na żywo) musiało ustąpić miejsca w ramówce e-sportowi? Oczywiście legendarny, najstarszy turniej tenisowy na świecie Wimbledon.

Jeśli w starciu ideałów, w starciu historii sportu z grami sieciowymi wygrywają te drugie to rzeczywiście coś jest nie tak. Polsat Sport News około 18 przerwie transmisję z jednego z kortów All England Clubu i przeniesie się do rozgrywki gdzie dwie drużyny będą niszczyć swoich wrogów bohaterami (czempionami). Rozumiem gdy w ramówce nie było niczego na żywo, a LoL znajdował się w towarzystwie powtórek i skrótów np. ligi rosyjskiej, ale teraz w trakcie 129 edycji najsłynniejszego turnieju decyzja Polsatu jest nie pojęta (nie tłumaczy jej nawet to, że inne kanały sportowe tej stacji nadal transmitować będą tenis). Przecież istnieje ich PolsatSportTV w Internecie gdzie i tak będzie LoL, a skoro z Wimbledonu można dać retransmisję, to dla czego nie można z League of Legends.

Jednak jeśli nie wiadomo o chodzi, to chodzi o … oglądalność. Pierwszą transmisję z League of Legends śledziło 80 tysięcy osób. Mało? No nie do końca, bo zwyczajny mecz polskiej ligi koszykówki (na tej samej stacji) ogląda prawie cztery raz mniej widzów! Komentarze w Internecie w większości pozytywne (bo przecież temat potraktowano profesjonalnie, jest studio, eksperci, gracze/komentatorzy i emocje), a i koszt transmisji na pewno mniejszy od innego wydarzenia, w które zaangażowane jest kilka kamer. Przyszłość telewizji jest więc naprawdę świetlana. Na kanałach muzycznych będzie w kółko disco-polo albo reality show, a na sportowych e-sport. Takie czasy, z których pozostaje tylko LOL (śmiać się głośno).