Bombowa prognoza pogody z Rosji

W sumie trudno zaskoczyć widzów na całym świecie czymś nowym podczas zwyczajowej prognozy pogody. Sposób prezentacji temperatur w kraju i zagranicą jest wszędzie sztampowy. Mamy prezentera lub prezenterkę, tło z konturami państw, liczby wskazujące na stopnie Celsjusza (no czasem Fahrenheita) i animacje ze słońcem, chmurami, deszczem lub śniegiem. Teoretycznie więc miejsca na wyjątkowe popisy jest mało.

U nas prognozę pogody próbuje się co najwyżej urozmaicać poprzez warstwę językową (np. ciekawe sentencje), elementy przyrodnicze lub podróżnicze (ciekawostki chociażby Jarosława Kreta) oraz niecodzienne podejście (jak od dawna czarnoskóry prezenter z Białegostoku). Jednak w dalszej perspektywie czasu takie sposoby również są nudne. Na szczęście z pomocą pospieszyła jak zawsze Matka Rosja i jej telewizja państwowa.

Pamiętam takie stare powiedzenie o polskim „Dzienniku Telewizyjnym” z czasu PRL. Wynikało z niego, że jedyna prawda jaką można było w nim zobaczyć pojawiała się podczas prognozy pogody. Resztę można było sobie odpuścić i zbojkotować będąc pewnym wszędobylskiej propagandy. Problem w tym, że czasy się zmieniły, a pomysły Rosjan poszły jeszcze dalej bo czemu prognozy pogody również nie wykorzystać do walki politycznej?

Mowa oczywiście o głośnej już niedzielnej prognozie pogody w informacyjnym kanale Rossija24. Tam o wiele ważniejsze od podania temperatury w różnych regionach kraju Władimira Putina było pokazanie zdjęć z bombardowań w Syrii. Oczywiście z domieszką pochwał dla rosyjskich wojskowych za wybór terminu przeprowadzania akcji.

„Październik w Syrii jest ogólnie rzecz biorąc miesiącem sprzyjającym lataniu”. Wyborna opinia poparta słabą prędkością wiatru i temperaturą poniżej 35 stopni. Deszcz? Spokojnie raz na 10 dni i tylko w północnej części kraju (tam gdzie jest rosyjska piechota). Chmury? Na wysokości od 4 do 10 km, a myśliwce przygotowane do lotu na od 3 do 5 km. Nawet burze piaskowe jedynie mogą przyspieszyć sukces całej operacji.

Po takiej bombowej prognozie pogody nie pozostaje nic innego jak zwyciężyć oraz słuchać przez kolejne godziny o sukcesach rosyjskiej kampanii w Syrii. Pewnie będąc Rosjaninem dałoby się włączyć chociaż sport, żeby na chwilę od tego się oderwać. Problem w tym, że sportem nazywa się tam przecież też igrzyska czołgów.