Tańczyli, śpiewali, skakali do wody, jeździli na łyżwach, występowali w cyrku, poddawali się operacjom, oceniali, wygłupiali się. Czego te polskie gwiazdy nie robiły dla popularności. Można powiedzieć, że to niesamowicie utalentowane bestie, które żadnej pracy się nie boją. Teraz podjęli się kolejnego zadania. Otóż specjalnie dla telewizji TLC towarzyszyć będą ekipom karetek pogotowia.
W pierwszej serii (która będzie liczyć 6 odcinków) pojawią się znani i lubiani (przeważnie) aktorzy. Dokładnie Olga Bołądź, Rafał Cieszyński, Piotr Głowacki, Weronika Książkiewicz, Radosław Pazura i Agnieszka Więdłocha. To oni przez pełne 24 godziny jeździć będą karetkami pogotowia i na własne oczy przyglądać się jak ratuje się ludzkie życie.
Niby wszystko pod przykrywką szerzenia wśród społeczeństwa wiedzy o udzielaniu pierwszej pomocy, ale jednak nie w ogólnopolskiej stacji, a typowo komercyjnej, tematycznej. To właśnie sprawia wrażenie, że ważniejsze w całej koncepcji (zresztą jej autorem nie są Polacy, a Holendrzy) jest zwiększenie oglądalności i promocja uczestników.
Co na to biedni chorzy pacjenci, którzy staną się niewątpliwie dodatkowym elementem całego show? Zero intymności. Pewnie „rozpikselizuje się” ich twarze lub zmieni głos, ale niewątpliwie pojawienie się w tak trudnej dla ich losu sytuacji gwiazd raczej zamiast pomóc może zaszkodzić. Ktoś przecież może sobie pomyśleć, no ładnie skoro już widzę kogoś z serialu to musi być ze mną coraz gorzej, mam omamy. Poza tym jest podobno szansa, że niektóre gwiazdy pomagać będą w reanimacji. Reanimacji przy której słowa producentów o tym, że „to nie jest film, ani serial! To prawdziwe życie…” nabierają nowego znaczenia (wcześniejsze krótkie przeszkolenie gwiazd jakoś mnie nie przekonuje). Gdzieś w tle pamiętajmy także o towarzystwie ekipy dźwiękowej, oświetleniowej, które również może utrudnić działania prawdziwych ratowników.
Najważniejsze jest jednak to, że przekraczane są kolejne granice, a gwiazdy już pewnie zgrabnie szukają następnych zawodów, w których mogą się sprawdzić. Wybór nadal spory bo to m.in. prawdziwy strażak, śmieciarz, sprzątacz latryn, towarzysz chorych w psychiatryku, chodzący po ścianach budynków bez zabezpieczenia, kierowca karawanu, czy przedstawiciel domu publicznego. Najpierw jednak powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie czy naprawdę chcemy coś takiego oglądać i czy można ryzykować ludzkie życie dla szeroko pojętej rozrywki?
