Rekordowy Nasz Nowy Dom

Na jesieni średnio 2,45 mln widzów ogląda program Polsatu „Nasz nowy dom” (to o 345 tysięcy telewidzów więcej niż w zeszłym roku). Rekordowy odcinek zgromadził widownię jeszcze większą (2,6 mln), a metamorfozy domów z prowadzącą Kasią Dowbor pomimo nieidealnej pory emisji (niedziela 17:45) już dwukrotnie znalazły się w top 20 najchętniej oglądanych programów całego tygodnia (będąc drugą i trzecią audycją w Polsacie, jeśli chodzi o popularność). Jak to możliwe i na czym polega siła „Naszego nowego domu”?

Po pierwsze misyjność. W natłoku wielu typowo komercyjnych programów z gwiazdami „Nasz nowy dom” jest wręcz rodzynkiem. Tym bardziej zaskakujące jest to, że emituje go Polsat, a nie Telewizja Polska (która woli np. rolników szukających żon). Pomoc biednym ludziom w remoncie mieszkania, ukazanie ich historii, ciepło bijące z ekranu i momenty wywołujące wzruszenie to wszystko gwarantuje nam ten program. Program nadawany w paśmie, w którym w zwykłe dni tygodnia jesteśmy karmieni serialami paradokumentalnymi.

Po drugie zmiany. To z nimi utożsamiam polepszenie oglądalności programu w stosunku do poprzedniego roku. Kiedyś „Nasz nowy dom” był w zasadzie ciągłym lokowaniem produktów (szczególnie gdy robotnicy szli do sklepu budowlanego coś kupić, choć tak naprawdę dostawali to za darmo). W tej serii lokowanie produktu istnieje, ale nie jest już tak nachalne i chamskie. Poza tym ze względu na ciążę projektantką/ architektem nie jest już Martyna Kupczyk, a zastępujący ją Rafał szybko zjednał sobie widzów.

Po trzecie Kasia Dowbor. Osobowość telewizyjna, którą kojarzą zarówno młodzi widzowie jak i starsi. Choć tak naprawdę tylko asystuje remontującym dom, sprawia wrażenie znającej się na rzeczy i przynajmniej przez chwilę potrafi potrzymać młotek, śrubokręt (przez co najstarszym widzom wydaje się, że to ona tak naprawdę w pełni pomaga robotnikom).

Po czwarte konkurencja (a w zasadzie jej brak). Teoretycznie jedynym bardziej znanym programem obecnym w niedzielę o tej samej porze jest „Jaka to melodia”. Audycję Roberta Janowskiego widzowie mogą jednak oglądać przez cały tydzień, więc w niedzielę (gdy jest najczęściej odcinek specjalny) wybierają remont z Kasią Dowbor. „Jaka to melodia” ma w tym samym czasie blisko milion widzów mniej. Jeszcze gorzej wypada „Panorama” (której pewnie nie pomagają reklamy przed „Sport Telegramem”, czy „Pogodą”) ma już dwa razy mniejszą oglądalność od programu Polsatu. Zaś na końcu są „Ugotowani” TVN, którym ta pora emisji nie służy (ledwie 764 tysięcy widzów).

Tak naprawdę można się zastanawiać czy „Nasz nowy dom” nie zasługuje na lepszą porę emisji. Jestem wręcz pewny, że zastępując jeden z sobotnich lub niedzielnych programów rozrywkowych osiągnął by co najmniej milion widzów więcej. Niestety główne stacje telewizyjne doszły do wniosku, że ramówkę konkurencji trzeba kopiować. To znaczy gdy jedni mają talent show, to przecież pojawienie się na naszej antenie czegoś nie w tym stylu, nam zaszkodzi. A szkoda, bo właśnie odmienność „Naszego nowego domu” była by o godzinie 20 jego kolejną siłą.