Najdroższe reklamy nie zawsze przy okazji najchętniej oglądanych programów

TVN podał już swój cennik reklamowy na grudzień tego roku. Choć warto by było napisać trochę o spadkach cen (są one średnio o 51% niższe w stosunku do poprzedniego roku), to tylko wspomnę że chodzi o inne rozliczanie rabatów dla reklamodawców (zapoczątkowane w 2015), w stylu kto więcej wyda ten może liczyć na tańsze reklamy. Gdyż ciekawsze wydało mi się to, że nie zawsze programy o największej oglądalności znajdują się wśród tych z najdroższymi spotami w przerwach.

Najdrożej ceniona jest oczywiście rozrywka. Najwięcej za spot w TVNie w grudniu należy wydać przy okazji finału kulinarnego „Masterchefa” (64 tysiące złotych). Wiadomo, że mówimy przecież o niedzieli w bardzo dobrym czasie antenowym, ale warto zwrócić uwagę na dotychczasową oglądalność tego programu. Otóż w tej serii ani razu nie znalazł się on wśród dwudziestu najchętniej oglądanych audycji przez Polaków! Dlatego cenę uzasadnić tu można jedynie obecnością na liście podsumowującej widzów od 16 do 49 lat (liście tak interesującej reklamodawców z wynikiem najczęściej 1,2 mln widzów) oraz dużym zainteresowaniem ogólnopojętej branży spożywczej w reklamowanie się przy okazji programów kulinarnych (no i po części pewnie tym, że na ekranie zobaczymy Magdę Gessler). Ciekawe wydaje się również to, że gdyby nie kapitulacja TVNu w dniu meczu Polska-Irlandia „Masterchef” w ogóle nie znalazłby się w cenniku grudniowym, gdyż finał nie odbyłby się 7 grudnia, a tydzień wcześniej.

Drugi na liście najdroższych reklam w TVN jest „Mam talent”. 57,6 tysiąca za spot jest już zrozumiałe gdyż to za każdym razem jeden z najpopularniejszych programów rozrywkowych. Pewnie byłby najpopularniejszym gdyby nie wliczanie w rozrywkę audycji „Rolnik szuka żony”. Dalej mamy oczywiście „Fakty” również dobrze trzymające się na liście programów o największej oglądalności (od 41,2 tysiąca za reklamę w zwykły dzień tygodnia do 51,4 tysiąca w niedzielę), „Kuchenne rewolucje” z ceną do 35,3 tysiąca (które gdyby nie pora emisji powinny być na pewno lepiej cenione od „Masterchefa”), „Superkino” za maks 27,5 tysiąca za spot (w końcu raz na jakiś czas, któryś z wieczornych filmów znajdzie się w czołówce oglądalności) i o dziwo „Kuba Wojewódzki”. Piszę o dziwo, bo w ramówce jest wiele audycji o większej ilości widzów, chociażby brakujące tutaj „Na Wspólnej” (tyle że pewnie Wojewódzki jako osoba prędzej przyciąga niektóre marki). Oddzielną sprawą jest impreza Sylwestrowa TVNu, której rzeczywiście towarzyszą spoty droższe od „Superkina”, ale nawet najdroższy czas reklamowy w noc sylwestrową jest tańszy od finału „Masterchefa”!

Inaczej wygląda sytuacja w Telewizji Polskiej. Tutaj wszystko jest jasne, to programy o największej oglądalności mają najdroższe reklamy. Związane jest to oczywiście z innym rodzajem prezentacji spotów (tylko przed i po zakończeniu, a nie w trakcie audycji), ale przynajmniej wygląda na właściwe podejście do reklamodawców. Który rodzaj cennika reklamowego jest skuteczniejszy? Trudno powiedzieć, bo ze względu na ten niuans z przerywaniem programów nie mogą być one porównywane, ale dla uczciwości napiszę że ostatnio na reklamach i tak najwięcej zarobił Polsat.