Bajkopisarze z Ameryki czy nowa propaganda?

Słyszałem już różne rzeczy, ale tak absurdalnego pomysłu profesjonalnych dziennikarzy chyba już dawno nie było. Oto przedstawiciele Amerykańskiego „New York Times” ostrzegają przed tym czego mogą dopuścić się „wściekli” Rosjanie. Ich zdaniem Władimir Putin postawił sobie za cel pozbawienie całego świata dostępu do Internetu. Zagrożone są już podobno podwodne kable światłowodowe.

Jesteście już gotowi na chwilę, w której stracicie na dobre dostęp do sieci? Pewnie nie, ale na skutki tej podobno tajnej operacji trudno się przygotować. Przecież nawet specjalista będący źródłem całej informacji nadal nie wie, w którym momencie i w jaki sposób Rosja doprowadzi do istnego paraliżu całego świata. Wystarczyło jednak, że wyraził swoje zaniepokojenie obecnością rosyjskich okrętów podwodnych w okolicach światłowodów.

Cała sytuacja jest z jednej strony śmieszna. Można nie być entuzjastą Rosji, aby stwierdzić, że okręty podwodne raczej nie mają w zamiarze pozbawić świata Internetu. Albo inaczej nie miały zamiaru dopóki jakiś geniusz zła z USA nie podstawił im pod nos tak sprytny sposób zemsty za najróżniejsze sankcje finansowe i nie tylko.

Z reszty artykułu „New York Times” dowiadujemy się o okręcie, który niedawno pływał blisko wód terytorialnych USA, dokładnie wzdłuż linii kabli światłowodowych i ewentualnym zniszczeniu ich nie przy brzegu, a w miejscach gdzie naprawa byłaby prawie niemożliwa. Na miejscu zwykłych Amerykanów zacząłbym się już bać pamiętając, że jakiś czas temu jeden z kabli przegryzły już krwiożercze rekiny, więc przecież rosyjscy wojskowi mają od nich ewidentnie większe możliwości siania zniszczenia.

Pozostawiając jednak wszystkie uszczypliwości względem dziennikarzy z boku, można być zaniepokojonym tym, że powoli wracamy do czasów Zimnej Wojny. Wiadomo przecież, że w związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi w USA jest grupa której zależy na wprowadzenie atmosfery zastraszenia (w stylu obecności gdzieś broni masowego rażenia) i zdobycia głosów. Tylko dlaczego musi wracać od razu propaganda w mediach i to nie w kraju mieniącym się na demokratyczny, a chwalącym się demokracją. No ale takie widocznie mamy czasy, że pożogę sieją obecnie nie stonki zrzucane z powietrza, a okręty podwodne niszczące Internet pod wodą.