Od ostatniej TVN’owskiej edycji Tańca z gwiazdami wydawało się, że to już koniec programów z celebrytami robiącymi różne rzeczy. Owszem pojawiały się próby ich wskrzeszenia, ale na mniejszych kanałach (nie tych z pierwszej czwórki), które miały za zadanie zwiększyć ich oglądalność. Wyglądało na to, że od teraz w telewizyjnych show będzie się liczył tylko talent, a nie znajomości. Jednak oglądalność Polsatu w trakcie „nowego” Tańca z gwiazdami i programu Twoja twarz brzmi znajomo kładą temu kres.
Najwidoczniej lubimy gwiazdy, nawet te nie najwyższego formatu. Albo inaczej lubimy osoby trochę znane od całkiem nieznanych, ale młodych i utalentowanych. Razem z celebrytami chcemy się pośmiać, albo tego w jaką rolę się wcielają, albo że coś potrafią lub nie (w tym wypadku tańczyć). Zapewne każdy pamięta jak dziwaczne programy przewinęły się przez największe telewizji w naszym kraju.
Z jednej strony była próba „żerowania” na popularności Tańca z gwiazdami. Ktoś pomyślał zapewne bierzemy wszystkie zagraniczne formaty jakie można. I tak zaczęły się zarówno tańce na lodzie, jak i nauka występów cyrkowych, celebryci oceniali się nawzajem tworząc rankingi, wykonywali zadania w forcie otoczonym wodą, a także śpiewali trochę lepiej lub trochę gorzej przez wiele edycji. A to i tak zapewne nie wszystko. Internet natomiast się śmiał i tworzył propozycje programów w jakich mogą wystąpić gwiazdy (m.in. gwiazdy chodzą po wodzie). Formaty były jak widać różne, ale oglądalność dla większości z nich niezadowalająca. Sens miały więc tylko tańce i śpiewy.
Korzystając z nie przedłużenia umowy przez TVN, Polsat przejął Taniec z gwiazdami. Wykorzystał spuściznę konkurencyjnej edycji (np. ci sami tancerze i dwie te same jurorki) oraz w swoim stylu dodał angielską cząstkę do nazwy (Dancing with the stars). Wszystko zadziałało tak dobrze, że TVN może sobie teraz pluć w brodę. Sam nie mogę uwierzyć czemu w zasadzie oddał konkurencji program, który teraz pokonuje jego własne audycje. 3,7 miliona widzów to bardziej niż poprawny wynik. Z punktu widzenia Polsatu ważniejsze jest jednak to, że TVN i TVP2 ma mniejsza widownię (odpowiednio 2,5 i 2,3 mln).
Zupełnym zaskoczeniem może być jednak program Twoja twarz brzmi znajomo. Dlaczego? Emitowany jest dość późno jak na standardy takich show (w sobotę od 21:50), jest nagrany wcześniej (nie na żywo) oraz w przerwie prezentuje masę reklam. A jednak ogląda go coraz więcej ludzi. A ponad 3 miliony widzów ostatniego odcinka i trend wzrostowy mogą zaskakiwać. Na czym polega ten program? Gwiazdy uczestnicy dokonują metamorfozy i zmieniają się w jeszcze większe gwiazdy. Muszą więc zaśpiewać jedną piosenkę w każdym odcinku naśladując kogoś znanego. Całość dopełnia praca charakteryzatorów i trenerów tańca i śpiewu. Podstawą programu jest jednak śmiech. Prezentuje wesołą rozrywkę dla rodziny, coś co o tej porze antenowej się nie zdarza (mam na myśli czas filmów sensacyjnych, akcji itp.). To jest moim zdaniem jeden powód popularności tego show. Drugi to nagrody pieniężne, które przeznaczane są na cel charytatywny. W końcu więc nie mamy gwiazd walczących o pieniądze dla siebie tylko dla innych. Ryzyko wprowadzenia nowego programu przez Polsat minimalizowały za pewne także doświadczenia innych światowych telewizji. W końcu musi sprawdzić się show, który emitowany jest w ponad 30 różnych krajach. Tak różnych jak Chiny, Łotwa, czy Panama.
Można narzekać na tabloidyzację mediów, spłycanie przekazu i wszędobylskich celebrytów, ale z gustami się nie dyskutuje. Podchodzę do tego tak, że skoro jest duża rzesza widzów danego programu, to musi on coś w sobie mieć. A może po prostu, jako Polacy, potrzebujemy odpoczynku od pracy w towarzystwie takich czy innych gwiazd. Z zaciekawieniem będę jednak śledził wyniki oglądalności wspomnianych wyżej programów, a szczególnie nowego programu Polsatu, gdyż aż nie chce mi się wierzyć, żeby utrzymał tak dużą widownię.
