Brytyjska telewizja jest często symbolem tego jak powinna wyglądać ciekawa i nowoczesna telewizja. Niestety dostęp do niej na terenie naszego kraju jest w znacznym stopniu utrudniony. Wszystkie najważniejsze stacje w Wielkiej Brytanii oczywiście są na satelicie niekodowane, ale co z tego skoro nadają w tzw. wiązce punktowej ograniczającej ich zasięg terytorialny. W praktyce w większości kraju, aby móc odbierać brytyjskie programy telewizyjne potrzebna jest od ponad 10 lat (nie liczę przejściowej Astry 1N) ponad 2 metrowa antena (która też nie musi gwarantować całodobowego odbioru). A koszty takiej inwestycji interesują w zasadzie tylko hobbystów.
Zastosowana wiązka punktowa (po angielsku spotbeam) to mechaniczny sposób, na jak już wcześniej wspomniałem, utrudnienie w odbiorze widzom mieszkającym trochę dalej od kraju dla danej satelity docelowego (w tym wypadku Wielkiej Brytanii). Najłatwiej jej działanie przedstawić na przykładzie światła. Jeśli mamy np. lampkę i zasłonimy we właściwy sposób jej część, to światło z żarówki będzie padać tylko w części niezasłoniętej. Tyle że oczywiście zastosowanie w technologii jaką jest telewizja satelitarna jest o wiele bardziej skomplikowane, ale rzeczywiście można za pomocą symulacji komputerowych wybrać mniej więcej gdzie jej odbiór powinien się skończyć.
Oficjalnie powodem dla którego od tylu lat Brytyjczycy kombinują z wiązkami punktowymi są licencje na programy. Rzeczywiście z jednej strony większość Europy nie ma problemu ze zrozumieniem języka angielskiego i tak bez potrzeby płacenia brytyjskiego abonamentu zobaczą premierowe audycje np. BBC. Te natomiast później są sprzedawane stacjom zagranicznym, gdzie są tłumaczone i stanowią duży przychód dla kanałów (vide BBC Worldwide). Z drugiej strony jest to jednak słaba wymówka. Mamy bowiem do czynienia z dyskryminacją pewnej części Europy względem innej. Żadna wiązka punktowa nie była w stanie zatrzymać łatwego odbioru brytyjskiej telewizji we Francji, czy nawet w Niemczech. A dziwnym trafem bezproblemowy oglądanie brytyjskiej telewizji kończy się w okolicach naszej granicy. Jeszcze jednym argumentem przeciwko takiemu działaniu jest to co robią Niemcy. Oni dają dostęp do swoich niekodowanych programów bez korzystania z wiązek punktowych. A przecież też mają licencjonowane audycje plus wysoką opłatę audiowizualną.
Co tak naprawdę typowy widz w Polsce traci? W wiązce punktowej znajdują się transpondery z częstotliwości od 10714 do 11127 MHz. To obecnie łącznie 122 darmowych stacji telewizyjnych. Pomimo dużej ilości wersji regionalnych i tych z przesunięciem czasowym, znajdziemy wśród nich wszystkie najważniejsze kanały w wysokiej rozdzielczości (zarówno BBC, ITV, czy też Channel 4) oraz inne ciekawe programy (np. 4Film, Channel 5, Channel 5 USA, More4).
W tym momencie należy przypomnieć, że Polska też miała swego czasu swoją wiązkę punktową. Związane to było z działaniem platformy satelitarnej TVP. W 2009 roku odkodowano wszystkie ówczesne stacje Telewizji Polskiej, a odbiór został ograniczony dla widzów z zagranicy. Co więcej mówiło się nieoficjalnie, że była to najwęższa w historii wiązka punktowa. Problem z odbiorem naszych kanałów raportowano nie tylko w Portugalii, ale nawet w zachodniej części Niemiec. Przynajmniej wtedy mieliśmy metodę na odpłacenie się Brytyjczykom, ale przecież raczej ich to nie przejęło biorąc pod uwagę renomę, znajomość języka i inne różnice między BBC, z TVP.
Na koniec zastanawiać może jedna rzecz, czy stosowanie wiązek punktowych jest opłacalne? Wydaje mi się, że nie. Inwestowanie w technologię wiązek punktowych obecnie raczej nie ma sensu. Początkowe próby (Astra 2D) może jeszcze się opłacały, ale przecież jeśli tak utrudniony jest dostęp do najważniejszych telewizji brytyjskich tozainteresowani nią znajdą inny sposób. Większość stacji znajdziemy przecież w Internecie. Co więcej także na legalnych stronach. A to Internet w tym momencie jest motorem napędowym telewizji. No i jest to sposób o wiele tańszy dla zwykłego widza.
