Już w przyszłym tygodniu do sklepów na całym świecie trafi nowy krążek Króla Popu. Choć od śmierci artysty minęło blisko 5 lat będzie to druga płyta zawierająca piosenki pozostawione przez niego wcześniej (tzw. odrzuty), które są nie tylko remasterowane, ale też dodatkowo ulepszane przez znanych producentów. Żeby jednak nie był to post o muzyce, tylko mediach, pozostaje mi przyjrzeć się akcji reklamowej towarzyszącej wydaniu „Xscape”.
Pierwszy pomysł był genialny. Mam na myśli ogłoszenie nowej płyty Michaela Jacksona 1 kwietnia (w prima aprilis). Dzięki czemu informację tą podało wiele serwisów, a także telewizji (włącznie z naszym TVNem). Co roku tego dnia media szukają bardzo prawdopodobnych zdarzeń, tak aby oszukać widzów. Jednak z drugiej strony poszukują też mniej prawdopodobnych, lecz prawdziwych newsów. Co sprawia, że oglądający pomyśli, że wie która wiadomość jest żartem, a ostatecznie okazuje się, że w tym wypadku media nie kłamały. I tak właśnie było z płytą „Xscape”, która otrzymała dodatkową darmową promocję na całym świecie.
Następnym pomysłem promocji płyty było dodanie jej za darmo dla kupujących nową Sony Xperię. W związku z tym fragment tytułowej piosenki towarzyszył krótkim spotom reklamującym telefon komórkowy (a te również poza Internetem trafiły do wielu stacji telewizyjnych). Idea w takim wypadku jest prosta. Zamiast tworzyć dwie reklamy, Sony pomyślało o jednej i w ciągu 30 sekund promuje i komórkę i nowy krążek. O ile taki sposób jest ciekawy, to zastanowiła mnie inna kwestia. Do każdego telefonu dodane zostaną za darmo mp3 z piosenkami z płyty. Jednak ile osób skusi się na wydanie co najmniej 2,5 tysiąca złotych, by przy okazji mieć „Xscape”? Zapewne niewiele, a nawet fani wybiorą opcję sklep płytowy, albo serwisy Internetowe. Dlatego nie rozumiem takiego łączenia, gdyż prawdopodobnie chcący zakupić Xsperię dopiero potem zauważy „o darmowa muzyka!”.
Teraz czas na kolejną ważną kwestię. Kiedyś na nową płytę długo się czekało, a oczekiwanie podsycały pojedyncze single ją zapowiadające. Nie inaczej było tym razem. Love never felt so good obiegło stacje radiowe, pojawiło się na oficjalnym koncie na Youtube (dwie wersje także z dodanym Justinem Timberlakiem). Choć już np. w naszym kraju jako singiel nie zostało wydane (choć to raczej sprawa rodzaju tradycji singli, której aż tak poważnej nie mamy). Ale na tej piosence promocja powinna się moim zdaniem zakończyć. Każdy usłyszy jedną piosenkę, zobaczy playlistę i po tym zdecyduje się na zakup (szczególnie, że zwykła wersja krążka zwiera jedynie 8 utworów). Natomiast Sony zdecydowało inaczej. Na jednej ze swoich stron Internetowych zaczęło udostępniać (po podaniu maila) do przesłuchania następne piosenki. Co oznacza, że od 4 maja codziennie o 6 rano (naszego czasu) odblokowywano jeszcze jeden utwór. Z jednej strony sprawiło to działania nielegalne, czyli nagrywanie, czy też przechwytywanie dźwięku. A z drugiej pojawiła się kwestia opłacalności zakupu płyty biorąc pod uwagę znajomość aż 6 z 8 piosenek znajdujących się na płycie. Żeby było tego mało numer 7 znalazł się do legalnego przesłuchania na stronie MTV. Nie wiem czy jest to rzeczywiście kwestia odstraszania ewentualnych piratów, ale taki sposób promowania płyty mi osobiście się nie podoba. Jeśli chodzi o muzykę mam podejście takie, że chcę zostać zaskoczony, czyli usłyszeć coś raz i od razu wiedzieć, czy to jest to co mnie usatysfakcjonuje. Natomiast drugie podejście polega na katowaniu i powtarzaniu tych samych piosenek kilkanaście razy, po czym bardzo prawdopodobne, że stwierdzimy, nie no to mi się jednak podoba, choć na początku mogłem mieć inne zdanie. Nie wiem dlatego, czy do tego drugiego nie dążyło właśnie Sony.
W takim razie opłacalna wydaje się tylko wersja Deluxe płyty. Na której znajdziemy wersje oryginalne, czyli w takim stanie, w którym pozostawił je Jackson. Jeśli chodzi o Sony to ewidentnie stara się poprawić swój niekorzystny wizerunek. Poprzednia płyta (Michael) podzieliła fanów ze względu na piosenki, które brzmiały jak nie śpiewane przez ich idola. Teraz mamy przynajmniej brak tej kontrowersji, a wydawca wie, że dla zwykłego odbiorcy wystarczy wersja zmieniona, a fan sięgnie po te oryginalne (co sprawdziło się w przypadku Bad 25). Podobno czeka nas jeszcze wiele płyt z materiałem, który Jackson po sobie zostawił. Trzeba jednak pamiętać, że sam był perfekcjonistą i widocznie były powody, że te a nie inne piosenki na płytach się nie znalazły. Natomiast jeśli mówi się, że tutaj wybrano te w najlepszej jakości, to wiele przyszłym pomysłom Sony nie wróżę. A kampanię reklamową radzę robić bardziej zachowawczą.
