Warsaw Shore już po raz dziesiąty

Warsaw Shore już po raz dziesiąty

Jak ten czas szybko leci. Pamiętam jeszcze narzekania, opinie i moje teksty na temat reality show MTV, Warsaw Shore, zaraz po starcie pierwszej edycji. Natomiast teraz nadawca zaprasza już na 10!

Warsaw Shore to najwidoczniej program niezniszczalny. Program, któremu nic i nikt nie przeszkadza. W końcu śledzenie z kamerami imprezowiczów, którzy znani są tylko z tego, że piją, śpią nie tylko ze sobą, kłócą się, czy wymiotują, od początku było kontrowersyjne. To przecież Big Brother nowej generacji. Śledzony przez młodych widzów, choć prezentuje wzorce, które lepiej nie naśladować.

Tu już nie chodzi o to, że coś oglądane jest dla „beki”. To program, który zdecydowanie podnosi oglądalność całej stacji MTV. Średnio 81 tysięcy widzów, wydaje się słabym wynikiem (szczególnie, że z edycji na edycję ta liczba spada). Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę kodowaną/ płatną stację tematyczną, to ponad 1 procentowy udział w rynku robi wrażenie.

Ostatnio stacja zastanawiała się jednak nad kontynuacją Warsaw Shore. Wszystko z powodu agresywnej bójki uczestników. Mieliśmy obcas szpilki w głowie jednego z mężczyzn i wykluczenie zarówno jego, jak i agresorki. Potem plotki o słowach, które padły. Ogólnie nieprzyjemna kwestia, która jednak z drugiej strony sprawiła, że znowu zaczęło się mówić o już trochę zapomnianym programie (wskazując tez absurd sytuacji, czyli wyemitowanie agresji, krytykując agresję, gdy wszystko było nagrane blisko pół roku wcześniej).

No właśnie i w połączeniu z informacją o groźbie wycofania się z emisji kolejnej części, idealny zabieg pr’owy. Bo ledwo sprawa przycichła, a tu już mówimy o castingu do 10. edycji. Castingu, w którym mogą wziąć udział wszyscy, wystarczy tylko zainteresować sobą w krótkim filmiku.

Czy nigdy to się nie skończy? Prawdopodobnie póki będą amatorzy takiej rozrywki. Co jest wciąż przykre, ale biorąc pod uwagę popularnośc tzw. patostreamerów pokazuje, że ma swoją widownię. Dlatego aż strach się bać czy Ci transmitujący swoje życie także niedługo nie wejdą do jakiejś telewizji.