Już za dwa tygodnie festiwal piosenki w Opolu. Pisałem już o nim w kontekście meczu Polska – Chile, który przerwie jeden z dni koncertowych, jednak nadarzyła się okazja, by jeszcze raz napisać coś o 55. święcie polskiej muzyki.
A temat dostarczyła zarówno Telewizja Polska, jak i rywalizujące ze sobą dwa zespoły (choć może powinienem powiedzieć, że jeden). Mowa oczywiście o Kombi, które można zapisać zarówno przez dwa, jak i przez jedno „i”.
Jedna z tych formacji stworzona została przez trzech członków legendarnego składu. To ta Kombii, kojarzona o wiele bardziej przez młodzież, ale i ze względu na charakterystyczną postać frontmena Grzegorza Skawińskiego. Druga, to ta teoretycznie oficjalna, bo kontynuująca działalność z założycielem grupy, twórca brzmienia i klawiszowcem Sławomirem Łosowskim.
W praktyce dochodzi więc do tego, że obu tym zespołom zdarza się wykonywanie tych samych legendarnych przebojów (jak chociażby Słodkiego miłego życia). Szczególnie ciekawie wyglądało to w poprzednim roku w Opolu, gdy Kombii zrezygnowało z udziału, a na scenie pojawiło się Kombi.
Wspólna część repertuaru, to też powód do wielu porównań. Przykładowo wykonań z Opola i z Sopotu, gdzie już mieliśmy tylko Kombii (był jeszcze Sylwester z Kombi w TVP2 i Kombii w TVN). Jednak obecna sytuacja jest o wiele ciekawsza. Oto w szranki stanął oba zespoły na jednym festiwalu w Opolu.
Problem w tym, że tym razem nie zaśpiewają tego samego. Kombi wystartuje w piątkowej rywalizacji na piłkarski przebój (z utworem Polska drużyna). Natomiast Kombii na opolskiej scenie pojawi się w niedzielę w koncercie Piosenka Ci nie da zapomnieć. Koncert przebojów stulecia.
Takie występy od razu mogą sugerować kto jest kim, albo kto jest faworyzowany. Obecna publiczność o wiele bardziej woli Kombii. Pewnie dlatego to oni zaprezentują tu, w Opolu, te największe przeboje.
Niestety wciąż słyszymy o sprzeczkach słownych pomiędzy dwoma zespołami, więc chyba trzeba by było cały problem rozwiązać inaczej. Albo dać obu zespołom szansę na występ w tym samym koncercie, albo stworzyć dodatkowy koncert, albo program w stylu reality show bitwa zespołów. W nim raz na zawsze rozstrzygnęlibyśmy kwestię kto jest kim, dlaczego oraz kto brzmi lepiej.

