Bruksela załatwi nam więcej reklam

Bruksela załatwi nam więcej reklam

Przyznajcie się, uwielbiacie reklamy. Ten idealny świat w nich przedstawiony, te same dobre produkty, czy usługi. No i przede wszystkim czas im poświęcany. Przecież mamy go bez liku i uwielbiamy go tracić w zupełnie niekonstruktywny sposób. A od teraz koniec żartów, bo temat jest poważny. Szczególnie gdy w grę wchodzi jeszcze więcej reklam w telewizji.

To istny absurd. W końcu dopiero co dyskutowaliśmy w naszym kraju o sposobach zmniejszenia czasu reklam. Tyle że w międzyczasie sprawą zajęła się Komisja Europejska. Ta przecież może sprawić, że regulacje będą musieli przyjąć wszyscy członkowie Unii. I o ile chociażby zmniejszenie kosztów opłat roamingowych było czymś dobrym dla obywateli, to w większej ilości reklam telewizyjnych widzę tylko zysk firm (głównie prywatnych).

Do rzeczy. Jak wygląda ta propozycja? Geniusze chcą podzielić dobę telewizyjną na trzy części. Między północą, a 6 rano telewizje będą miały nielimitowany czas reklam. W praktyce istnieje szansa, że nie będzie wtedy żadnego programu wartościowego, tylko wielki długi blok reklamowy. W innych porach zostaje 20% limit reklam, ale inaczej rozliczany. Nie na godzinę, a na całe 18 godzin. Co też komplikuje sprawę, bo jeśli będzie taka chęć, nadawca może ustawić wszystkie reklamy np. na 20 i to bez przerwy, bo przecież od 6 nie prezentował żadnych spotów, tylko regularny program.

Skomplikowane, ale tragiczne dla widza. Ten musi przystosować się w takim wypadku do zupełnie nowych realiów, a w praktyce chcieć jeszcze chętniej zrezygnować z telewizji i przesiąść się do Internetu na zawsze.

Komisja Europejska mówi tu o dostosowaniu regulacji do współczesnego rynku, ale ja tego tak nie widzę. Rynek jest w kryzysie i to nie z powodu pieniędzy od reklamodawców. Z powodu właśnie rezygnacji widzów z oglądania telewizji. Natomiast tu ktoś chce ten proces tylko przyspieszyć i zamiast programów przerywanych reklamami, zafundować nam reklamy przerywane programami. Także nie dziękuję.