Naprawdę trudno w to uwierzyć. Podobno Władimir Putin traci poparcie w Rosji. Według ostatnich badań opinii publicznej, zaufanie do najważniejszego polityka w tym kraju spadło do zaledwie 67%. W innym państwie to byłby znakomity wynik, ale nie dla polityka, z którego żartowano, że czasem ma nawet ma ponad 100 procentowe poparcie. W takim wypadku trzeba działać, a nie ma przecież niczego lepszego jak telewizja.
Telewizja, która w takiej Rosji ma ogromną popularność i którą mimo propagandy śledzą miliony (często ze względu na sporą liczbę osób starszych, wsi ze słabym Internetem, czy nie za dużej ilości pieniędzy, które wydaje się na dodatkowo płatne programy). Pomyślano więc o specjalnym programie z Władimirem Putinem i to programem cyklicznym.
Przecież coroczna rozmowa z całym krajem to za mało. Teraz w każdą niedzielę zobaczymy podsumowanie tygodnia z życia, bądź co bądź, wodza. Dowiemy się co u niego, co zrobił dobrego dla kraju i z jakimi obywatelami się przywitał. Dosłownie miód na uszy wyborców.
Co wiemy na razie? Pokazano jeden odcinek, a w nim: m.in. wakacje Putina, reforma emerytalna w Rosji, czy rozmowa ze studentami. Fascynujące wydarzenia, a to dopiero początek. Tak powstało propagandowe reality show, a na ile skuteczne przekonamy się podczas wyborów i kolejnych badań.
Złośliwi zawsze się znajdą. Tym razem narzekają na to, że to powrót komunistycznych wzorców pokazywania przywódcy. Reklamowanie go w telewizji, chwalenie i przedstawianie jego życia w superlatywach. Tylko czy w Rosji coś takiego dziwi, szczególnie z osobą której koszulki gdy jeździ na niedźwiedziu kupowane są nawet przez turystów.
Warto jednak zwrócić uwagę na inną kwestię. Może coś takiego już niedługo czeka nas w Polsce. To dopiero byłaby kampania wyborcza w, oskarżanej o propagandę, Telewizji Polskiej. Przecież co tydzień można pokazywać nie tylko premiera, prezydenta, ale i kandydatów na prezydentów poszczególnych miast, wykorzystując jeszcze efektywniej czas antenowy. Przecież tak dobry pomysł, prosto z Rosji, nie może się zmarnować.

