Były filmy to pora na seriale. Ponownie podsumowuję niedawno zakończony 2018 rok i ponownie Was ostrzegam, że wiele niespodzianek w wynikach oglądalności nie znajdziecie. To raczej potwierdzenie tego co wiemy od lat, ale i tak warto wiedzieć jak się mają obecnie te nasze tradycyjne, linearne media.
Pierwsze miejsce pod względem oglądalności naprawdę łatwo wytypować. Serial M jak Miłość wydaje się nie do pokonania i to często nawet przez transmisje sportowe (jedyne mogące z kolejnymi cotygodniowymi odcinkami konkurować). Tym razem najlepszy wynik uzyskała opowieść z 30 stycznia i zgromadziła 6,42 mln widzów.
Podium także przewidywalne. Na drugim również znane od lat Na dobre i na złe. Historia lekarzy z Leśnej Góry tym razem zainteresowała 4,2 mln widzów. Natomiast oczko niżej znalazły się Barwy Szczęścia z oglądalnością na poziomie 3,96 mln. Pokazuje to, że przepaść w stosunku do M jak miłość jest spora i tak naprawdę nie ma szans by coś nowego w chwili obecnej powalczyło z opowieścią o Mostowiakach (natomiast TVP wpadła w pułapkę, bo zakończyć całego wątku nie może, ba na ich miejscu przygotowałbym jeszcze więcej odcinków w tygodniu).
Szukacie nowości? Proszę bardzo. Tą największą zeszłoroczną była niewątpliwie wyjątkowo reklamowana i krytykowana Korona Królów. Co ciekawe w zestawieniu najpopularniejszych seriali znalazła się na miejscu czwartym jest jednak jedno ale. Chodzi o pierwszy odcinek z 1 stycznia. Czyli ten gdy wszyscy z ciekawości zasiedli przed telewizory (potem przecież liczba widzów malała). Jednak w statystykach 3,74 mln.
Zasadniczo w pierwszej dziesiątce tylko jeden serial to nie produkcja Telewizji Polskiej (W rytmie serca Polsatu na ostatniej pozycji z 2,62 mln widzów). Wniosek nasuwa się więc jeden. Jak po seriale to tylko do TVP (5 produkcji Dwójki i 4 Jedynki).
Wniosek ten jednak należy poddać dalszej analizie. Chodzi mi dokładnie o specyfikę rynku i średnią wieku osób zainteresowanych serialami. Przecież tak dobre wyniki TVP w tym segmencie dowodzą raczej temu, że to osoby starsze są siłą telewizji w naszym kraju. To one zawyżają ogólną oglądalność Telewizji Polskiej, a seriale są po prostu dla nich najlepszą rozrywką.
No i tu znowu powinniśmy dojść do dyskusji o śmierci tradycyjnej telewizji (powolnej, ale jednak) i przechodzenie do Internetu. Ba wciąż oglądanie seriali, ale zupełnie innych w platformach wideo online, zagranicznych, wysoko budżetowych lub po prostu ciekawszych. Tych, które otwarta telewizja z najwyższą oglądalnością pokazuje czasem z opóźnieniem. A szczerze w tym wypadku nie zazdroszczę Polsatowi i TVNowi. Bo przekonanie do swoich seriali widowni przyzwyczajonej do tego co pokazuje już TVP musi być wyjątkowo trudne.

