Jest okazja pochwalić za świetny pomysł szefostwo Telewizji Polskiej. Ktoś poszedł bowiem po rozum do głowy i wymyślił co zrobić, żeby nadawca publiczny zyskał więcej widzów zimą.
Otóż w momencie gdy w zasadzie każda stacja komercyjna pokazywać będzie powtórki (no bo atrakcje jesiennej ramówki się skończyły) to TVP uraczy nas nowościami. Zaprezentowano już listę programów, które powinny sprawić że stacje nadawcy publicznego przynajmniej w tym okresie mogą być zdecydowanymi liderami oglądalności.
Na Jedynce zobaczymy nowe seriale. W tym „Herb Piratów” z Johnem Malkovichem, „Głową w mur” i druga seria znanej z Fox Life „Zemsty”. Będą też dokumenty z serii „Polscy bohaterowie wojenni” oraz premierowa produkcja własna: „Cisza nad rozlewiskiem” (to już piąty sezon serii opartej na książkach Małgorzaty Kalicińskiej). Najważniejsze jednak wydaje się to, że z ekranu nie znikną takie programy jak „Świat się kręci”, „Klan”, czy „Jaka to melodia”. To wszystko sprawi, że widzowie nawet nie poczują co to zimowa przerwa w emisji.
Dwójka kontynuować będzie m.in. „Na dobre i na złe”, „Familiadę”, „Kryminalne zagadki Las Vegas” i „Na sygnale”. Warto również włączyć TVP Historia gdzie z nowym programem wraca Bogusław Wołoszański („Przewodnik historyczny…”), a swoją premierę będzie miało także siedem odcinków „Na rozkaz sumienia”.
Ogólnie mówiąc zaskoczenie. Choć z drugiej strony można się zastanowić czy taki wysyp premier nie będzie miał pewnych konsekwencji. Można jednak stwierdzić, że Telewizja Polska swoim działaniem ryzykuje. Nadawca publiczny może bowiem sporo zarobić z ewentualnych reklam, w okresie dla innych stacji jałowym, ale też narazić się na straty finansowe.
Koszty szczególnie seriali będących produkcją własną są duże (przykładowo pierwsza seria „Blondynki” kosztowała podobno 6,5 miliona złotych). W momencie gdy TVP pokazuje nowości przysparza sobie dodatkowych kosztów. Bowiem te same odcinki mogłyby zostać wyemitowane w wiosennej ramówce. A tak specjalnie na nią trzeba będzie wyprodukować kolejne nowości.
Dlatego pozostaje pytanie czy takie działanie się opłaci? Choć akurat Telewizja Polska nie powinna robić wszystkiego ze względu na finanse (z którymi nie jest tak różowo mimo coraz większych wpływów abonamentowych). Być może więc zimowe nowości są też pewnego rodzaju próbą zwrócenia uwagi widzów na to, że warto opłacać abonament. Tak czy siak, TVP stara się ewidentnie zyskać zaufanie. Najważniejsze jednak będzie to czy zdobyci w taki sposób widzowie zostaną przy programach nadawcy publicznego na wiosnę, gdy konkurencja będzie większa?
