Z mojego bloga znacie już wiele kontrowersyjnych programów z cyklu reality show. Rzadko jednak piszę o tego typu serialach. Dlaczego? Bo przeważnie przedstawiają one piękne życie rodzinne, choć z wieloma problemami, to przepełnione miłością z pozytywnym morałem. Kontrowersji jak na lekarstwo, po prostu coś przyjemnego dla zmęczonych dniem widzów. No, ale teraz nadarzyła się okazja, by przyjrzeć się serialowi i to z Indii.
Pehredaar Piya to w wolnym znaczeniu „Mąż obrońca”. Brzmi więc naprawdę ciekawie szczególnie, że z fabuły dowiadujemy się o małżeństwie przyszłego króla (9 latka) z pochodzącą z ludu 18-latką. Coś co przecież w czasach minionych się zdarzało i nie powinno dziwić. Do tego wartość dodaną serialu były wysoki budżet i stroje z epoki. Co się więc stało, że serial trzeba było wycofać z emisji i nie trafi np. do Telewizji Polskiej i fanów tureckiego „Wspaniałego stulecia”?
Początek był niewinny. Na łożu śmierci ojciec prosi dziewczynę by zaopiekowała się młodszym chłopcem i została jego żoną. 9-latkowi „starsza” partnerka najwidoczniej bardzo się podoba, bo z fascynacji zaczyna ją śledzić, robić jej zdjęcia z ukrycia (tak fotografia wskazuje, że to nie aż tak dawne czasy). Do tego w romantycznej scenie ratuje dziewczynę przed karaluchem!
Fascynacja chłopca była powodem pierwszych skarg na serial, ale jakoś wtedy udało mu się utrzymać na antenie. Czarę goryczy przelała jednak chyba najbardziej kontrowersyjna scena w serialu, o której kiedykolwiek słyszałem. Seks 9-latka z 18-latką!
Najgorsze jest chyba to, że ze względu na obecność tak młodych aktorów w tej historii serial oglądali też młodzi widzowie, dla których taka scena była po prostu nieodpowiednia. Do tego dochodzi kwestia, wciąż obecnych w Indiach małżeństwach, małżeństw ustalanych przez rodziców, nie liczących się z wiekiem, czy uczuciem pomiędzy młodymi ludźmi.
Tym samym ponad 100 tysięcy ludzi podpisało petycję, by ze względu na propagowanie „narzucanych” małżeństw wycofać serial z anteny, a informację o końcu „Męża obrońcy” w komunikacie prasowym potwierdziło Sony.
Po raz kolejny więc telewizja z jakiegoś kraju przekroczyła granicę i nie broni tego ewentualna prawda historyczna, bo mówimy tu o w miarę współczesnej opowieści. Scenarzyści powinni naprawdę pomyśleć nad tym dla kogo robią taki serial i czy warto dla „takiej” sceny ryzykować utratę pracy (no bo mogli przecież liczyć na kilkaset odcinków) i reputacji na przyszłość. Jedynym poprawnym zachowaniem było tu więc to, co zrobili widzowie. Po prostu widząc coś podobnego nie zgadzajmy się z tym co serwują nam telewizje i wyrażajmy nasze zdanie.

