Dawno nie było jakiegoś kontrowersyjnego programu lub nagiej sensacji w telewizji. No to nadrabiamy. A w zasadzie nadrabia za nas telewizja ukraińska.
Wszystko za sprawą programu „Love love car”. O co w nim chodzi? Wybrani uczestnicy (pary wybrane na podstawie zdjęć z Instagrama) zaczynają podróżować po Europie. Zaczynają w Budapeszcie, a w drodze po główną nagrodę (200 tysięcy hrywien) muszą pokonać wiele przeszkód.
Przyznacie brzmi na ciekawe reality show. Szczególnie, że w jednym z odcinków tego programu na telewizji TET doszło do popularnej gry w butelkę. Jej zasad myślę, że nie muszą tłumaczyć, a ogólnie skończyło się na tym, że wszyscy uczestnicy zostali nadzy i w ramach wyzwania zaczęli się całować.
No dobra no to możecie sobie wyobrazić, ale nie to kto na Ukrainie w takim programie bierze udział. Nie jak u nas łaknący sławy, a osoby na wysokim stanowisku. I tak do reality show trafił prokurator Oleg Bilous.
Tak młody prokurator się rozebrał (zresztą razem ze swoją dziewczyną) i całował inne kobiety przed kamerami telewizyjnymi. I nieważne, że wtedy nie wykonywał swoich obowiązków, a był na urlopie. Po prostu takie zachowania komuś takiemu jak on, nie przystają.
Przecież bez problemu go rozpoznano i oceniono. Dostał też karę, a w zasadzie reprymendę za swoje zachowanie. Poza tym przeprosił i obiecał, że już czegoś podobnego nie zrobi.
No dobrze, ale jaki był powód ryzyka swojej życiowej reputacji? Oczywiście główna wygrana. Równowartość 26 tysięcy złotych, która miała tak naprawdę nie pomóc jemu, a siostrze jego wybranki w edukacji. Także cel szczytny, albo po prostu tłumaczenie dobre. Pokazujące jednak, że nasze programy reality show są ostatnimi czasy jednak przeraźliwie nudne.

