Dzisiejszy dzień w telewizji śniadaniowej można uznać za wyjątkowy. Oto zamiast dennych porad i rozmów o tematach, które zwyczajnego człowieka podczas jedzenia śniadania mogą bulwersować, mamy permanentną reklamę. Choć w zasadzie to autopromocję.
Wszystko z powodu tego, że to już ostatni weekend przed wejściem nowej ramówki telewizyjnej. Trzeba więc widza zachęcić i bezpośrednio pokazać mu na co może liczyć w najbliższych miesiącach, w każdej ze stacji.
Obecnie autopromocja może stanowić 2 minuty podczas jednej godziny. Do tego dochodzą tradycyjne reklamy (12 minut). Czasami stacje stosują sprytne rozwiązanie i reklamę oraz autopromocję emitują pomiędzy godzinami. Dzięki czemu nam (widzom) tak się one dłużą.
Wracając do autopromocji to już pisałem o tym, że Ministerstwo Kultury zaproponowało zmiany w ustawie o radiofonii i telewizji, dzięki którym nie będzie ona limitowana. No, ale ponieważ nic takiego nie weszło jeszcze w życie, więc telewizje starają się obchodzić prawo.
Z tego powodu dzisiejsze „Pytanie na śniadanie” to zwyczajna kpina. Nie ma żadnych innych tematów od tych dotyczących aktorów/gwiazd występujących w najnowszej ramówce. Mamy więc rozmowy z ludźmi z „Na dobre i na złe” (pytania dotyczyły nawet tego jak sobie radzą w scenach łóżkowych), bohater z „O mnie się nie martw” mówiąc o serialu przy okazji wspomniał o swoim hobby, dowiedzieliśmy się też m.in. o tym ile pompek trzeba było zrobić na planie „Służb specjalnych”.
A to nie wszystko, bo wystąpili aktorzy z „Ojca Mateusza” (także w kuchni), o psach opowiedzieli jurorzy reality show „Przygarnij mnie”, byli też przedstawiciele sceny kabaretowej (Robert Górski „Latający klub 2”, Paranienormani „Paranienormalni Tonight”). Zaś program skończyła piosenka, a właściwie hit z „Barw Szczęścia”.
Co zrobiła konkurencja? TVN zachował pozory zapraszając jedynie Natalię Lesz (w związku z show „Mali giganci”), Dawida Kwiatkowskiego (kwestia serialu „Szkoła” i piosenki jaką do niego nagrał) oraz zespół Bayer Full (żeby stacja mogła rozreklamować film „Disco polo”).
Jeśli chodzi o Telewizję Polską to nie pierwszy taki przypadek. Ponieważ najnowszą ramówkę Jedynki już wplatano w „Świat się kręci” (było min. o „Taliance”, „Strażakach”, „Uwikłanych” i „Ranczo”). A co na to KRRiT? Zasadniczo milczy, bo nie jest to autopromocja w stylu o tej godzinie zapraszamy, co w następnym odcinku itp. Tylko opowiedz aktorze o swojej pracy, a przy okazji słyszeliśmy że grasz w naszym serialu, mógłbyś ten temat rozwinąć. No i tak karmieni jesteśmy sprytną reklamą, wszystko po to żeby potem stacja mogła się chwalić wynikami oglądalności nowej ramówki. A do całej sprawy powinno się podejść inaczej. Zrobić dobry serial, na poziomie, który sam się obroni i zyska fanów bez reklamy.
