Najbardziej znane przedsiębiorstwo z klockami to ewidentnie Lego. Powstała w 1932 roku duńska firma jest taką marką, że nie tylko nie trzeba jej nikomu przedstawiać, ale i może sobie pozwolić pójść pod prąd. Właśnie dla dobra swoich klientów tak po prostu rezygnuje ze współpracy z brytyjskim „Daily Mail”.
O co dokładnie chodzi? Do niektórych numerów „Daily Mail” w ramach reklamy dodawane były klocki Lego. Taki gadżet zwiększający sprzedaż gazety, przy równoczesnym zwiększeniu zainteresowania dzieci i rodziców klockami. To jednak już przeszłość, a wszystko za sprawą ojca i jego 6-letniego syna.
Powinniśmy zacząć od tego, że „Daily Mail” to w końcu tabloid. Roi się w nim więc od różnych kontrowersyjnych tematów i historii. Najważniejsza jest jednak okładka. To ona musi przecież szokować. Są jednak pewne granice, których przekroczenie, również stałych czytelników pisma może zniechęcić do jego kupna.
Ponieważ w Wielkiej Brytanii wciąż najważniejszym tematem jest Brexit, nie tak dawno „Daily Mail” zaatakował sędziów Wysokiego Trybunału, którzy również na wyjście z Unii Europejskiej muszą się zgodzić. Było więc o homoseksualizmie jednego, a wszyscy to w końcu „wrogowie narodu”.
Taka narracja zwyczajnie nie spodobała się ojcowi, kupującemu tabloid także po to, by jego syn dostał klocki. Na profilu Lego na portalu społecznościowym zauważył, że gazeta, w której reklamuje się producent klocków „tworzy atmosferę strachu” i ma poglądy jeszcze bardziej skrajne od prawicowych. Te natomiast nie zgadzają się z wartościami jakie chce promować Lego.
Co ciekawe reakcja producenta klocków była szybka (może też przez 13 tysięcy udostępnień wpisu rodzica i gorącej dyskusji pod nim). Lego zakończyło właśnie współpracę z „Daily Mail” i nie ma zamiaru reklamować się w jakikolwiek sposób na łamach tabloidu. Poza tym z klasa podziękowano klientom dbającym o dobro marki.
Może to mała zmiana i wręcz niezauważalna, ale istnieje szansa, że za Lego pójdą inne firmy. Należy przecież zauważać, że reklamowanie się i wręcz finansowanie hejtu (nie tylko w prasie) jest zwyczajnie nietaktem. Czymś co może obrócić się przeciwko próbującym przy tej okazji coś zyskać. Tyle, że zadziała zapewne dopiero masowe wypowiedzenie umów reklamowych i brak zainteresowania ze strony nowych reklamodawców, żeby zmienić podejście niektórych tabloidów.

