Czwartek należy do Milionerów

Czwartek należy do Milionerów

Polacy ponownie pokochali Huberta Urbańskiego, jego pytanie o to czy ostatecznie i śmiałków próbujących wygrać milion odpowiadając na 12 pytań. Przerwy w emisji „Milionerów” dosłownie nie widać, a teleturniej notuje bardzo dobre wyniki oglądalności.

Średnio ponad 2,2 mln widzów to na pewno gwarancja kontynuacji „Milionerów” i przykład na to, że format jakim jest teleturniej w polskiej telewizji jeszcze nie umarł (do tego wreszcie coś co podbiera widownię „M jak miłość”). A niestety takie można było odnieść wrażenie widząc coraz mniejsza ilość teleturniejów zastępowanych głównie przez wątpliwej jakości seriale, czy programy z gwiazdami, czy utalentowanymi ludźmi.

TVN nie tylko przywraca więc wiarę w klasyczne teleturnieje, ale i znacznie poprawia swoje wyniki oglądalności. Wystarczy zauważyć, że przed telewizorami w czasie trwania „Milionerów” zasiada o 1,32 mln widzów więcej niż w tym samym paśmie rok wcześniej. Co ważne wtedy stawiano na serial „Singielka”.

Ciekawa w tym wszystkim jest jeszcze jedna kwestia. To kiedy „Milionerzy” notują najlepszą oglądalność? Otóż w czwartek. To odcinki z tego dnia podwyższają wyniki całej serii (i jest tak tydzień w tydzień). Warto więc spojrzeć na czwartkową ramówkę największych stacji by zauważyć, że teleturniej rywalizuje wtedy z „Ojcem Mateuszem” Jedynki, filmami na TVP2 i końcówką „Nasz nowy Dom” oraz początkiem „Przyjaciółek” w Polsacie.

Wróćmy jednak ogólnie do teleturniejów. Swego czasu mówiono o powrocie „Idź na całość”. Ostatecznie jednak Czwórka z tego pomysłu zrezygnowała. Teraz pojawił się jednak kolejny argument pokazujący, że dawne teleturnieje mają rację bytu i gromadzą sporą rzeszę fanów. Dlaczego też TVP nie powróciłaby do „Miliona w rozumie”, a nie szukała czegoś nowego (patrz tragiczne „Ja to znam”)? Do sukcesu (poza dobrym formatem i wspaniałej historii) potrzebna jest jednak widocznie jeszcze jedna sprawa. Dostosowanie teleturnieju do współczesnych czasów. W przypadku „Milionerów” najwidoczniej pomagają, czasem kontrowersyjne pytania (komentowane w Internecie), czy te np. o YouTuberów.