Lista programów telewizyjnych, które w pierwszym półroczu obecnego roku najwięcej zarobiły z reklam, zdecydowanie zaskakuje. Przeważnie liderem była Prognoza Pogody emitowana w TVP1, jednak tym razem jest inaczej. Stawce przewodzi bowiem serial paradokumentalny „Szpital” pokazywany przez TVN, który w ciągu sześciu miesięcy (a tylko od 9 lutego do 12 czerwca, były jego premiery) zarobił z samych reklam 103,9 mln złotych.
Skąd taki sukces? W pewnym sensie sam się zastanawiam. Godzina emisji (18:00) taka sobie, bo do będącej wyznacznikiem najważniejszej w telewizji 20 trochę brakuje. Oglądalność niby dobra (średnio 2,6 mln widzów), ale daleka od najpopularniejszych seriali chociażby TVP. Wartość merytoryczna nikła. Wymyślone historie chorób, połączone z dramatami życiowymi na planie fikcyjnego szpitala. Do tego dochodzi jeszcze słabe aktorstwo (w większości tani amatorzy szukający sławy). Mimo wszystko taka mieszanka skusiła wielu reklamodawców do zainwestowania swoich pieniędzy w spoty przerywające „Szpital”.
„Szpital” to jednak nie wszystko. Na czwartym miejscu, na liście zarobków, jest „Dlaczego ja?” Polsatu. Tym razem już typowy serial paradokumentalny (bez kwestii leczenia), emitowany jeszcze godzinę wcześniej, zyskał ponad 92 miliony złotych z reklam. Jeśli dodamy do tego zeszłoroczny wynik na poziomie 194,9 mln zł (gorszy tylko od Prognozy Pogody, „Szpital” był wtedy czwarty ze 182,7 mln zł) i to, że premierowe odcinki pokazywano tylko przez 1,5 miesiąca (2 marca – 24 kwietnia) możemy już mówić o prawdziwym fenomenie.
O ile wcześniej wydawało mi się, że seriale paradokumentalne powstają dla złaknionej ich widowni, teraz mam prawie pewność, że bardziej potrzebują ich stacje telewizyjne i reklamodawcy. Zarobek z reklam wskazuje na to, że reklamodawcy albo upadli na głowę, albo stwierdzili że taki „Szpital” i „Dlaczego ja?” ogląda ich grupa docelowa. Grupa docelowa, którą łatwo zmanipulować i łatwo przekonać do zakupu danego produktu. Siłą takich seriali poza stałą grupą widzów jest też ich regularność. Mówimy przecież o oknie wystawowym dla produktów otwartym od poniedziałku do piątku (i to pojawiającym się we fragmentach teoretycznie trzymających wszystkich w napięciu).
Z punktu widzenia telewizji serial paradokumentalny jest więc kurą znoszącą złote jajka (biorąc pod uwagę ile kosztuje produkcja takiej rozrywki dla mas). Przez to takich historii z życia wziętych, z polskich stacji telewizyjnych, prawdopodobnie nigdy się nie pozbędziemy. Nawet gdy ich oglądalność spadnie to nadal bilans finansowy będzie dodatni. Bowiem dla reklamodawców stosunek cena-zasięg emisji spotu również wypada pozytywnie (na tańsze reklamy niż kwota 8800 – 11300 za 30 sekund mogą liczyć dopiero po 23), a to że produkty pojawiają się w takim, a nie innym towarzystwie jakoś przeboleją.
